Posty

Wróciłam na chwilkę...

Po długiej nieobecności postanowiłam, że jednak coś jeszcze napiszę... Ogólnie zdecydowałam się zakończyć tego bloga bo po przeprowadzeniu się do Anglii stwierdziłam, ze rozpocznę pisanie nowego bloga, o innej tematyce. Prawdę mówiąc to ten blog był dla mnie ogromną pomocą, mimo, że nie cieszył się nigdy zbytnią popularnością :D co mi zawsze odpowiadało bo traktowałam go jak pamiętnik... i będę miała do niego zawsze ogromny sentyment i będę tu na pewno zaglądać... no ale czasy się zmieniły, więc i bloga trzeba zmienić. Jeśli chodzi o moją wagę to nadal ważę 71 kg, zdrowo się odżywiam ale nie stronię od czekolady :D trochę mniej ćwiczę ponieważ mam na to mniej czasu z racji nieobecności męża w ciągu dnia, w związku z czym jestem cały czas z synkiem. Ale to nie znaczy, ze się nie ruszam. Często chodzę na spacery z moim maleństwem, często kręcę hula-hopem, często też się rozciągam... tak z nudów. Rzadko kiedy się porządnie spocę, ale to dlatego, ze wciąż mieszkamy z moją teściową do końc...

Wedding Day!

Jest 18:15, po straszliwie męczącym dniu mam chwilę dla siebie... ale nie oznacza to, że synek już śpi. Po prostu mąż się zlitował i wziął go na chwilkę jak już Mały zjadł kolację. Ufff... Jeśli chodzi o pobyt tutaj to jak na razie wszystko jest super! Pod koniec miesiąca wprowadzimy się do naszego nowego lokum, ale póki co mieszkamy z moja teściową :D jakoś da się przeżyć... ma swoje dziwactwa, ale któż ich nie ma, prawda? Stara się być miła, a ja z natury jestem miła :D Ogólnie wszystko jest pozytywnie. Zaczynając od pogody, przez sprzedawców w sklepach, którzy uśmiechają się życząc mi miłego dnia, no i aż po rodzinę męża, która jest cudowna. Mamy tutaj kuzynów, ciotki, wujków, i małych kuzynów dla naszego synka... a poza tym kilku wspaniałych znajomych i przyjaciół :) Doskonałą okazją aby ich wszystkich spotkać było czwartkowe wesele! Było to pierwsze angielskie wesele na jakim byłam. Musze przyznać, że tak dobrze nie bawiłam się odkąd zaszłam w ciążę! Było co prawda z gruntu ina...

W trasie!

Jest 21:00, nareszcie mam okazję usiąść wygodnie na kanapie i napisać co nieco o ostatnich wydarzeniach. A działo się, oj działo! Zacznę może od naszej wycieczki do Anglii. Dzień przed planowanym odlotem doprowadziliśmy mieszkanie do idealnego porządku, wysłaliśmy ostatnie pudła do Anglii i oddaliśmy klucze właścicielce. Jako, że lot mieliśmy mieć wcześnie rano, a na lotnisko odwoził nas mój teść, to postanowiliśmy, że ostatnią noc spędzimy u niego. Wszystko więc poszło dość sprawnie, spakowani i lekko poddenerwowani nachodzącymi zmianami pojechaliśmy spędzić ostatnią noc w kraju w... lodowatym pokoju! Teść się nie postarał i nie nagrzał nam pokoju, a wiedział, że przyjedziemy i wie przecież, że dziecko nie powinno spać w zimnie! Nie będę się rozpisywać na ten temat... musieliśmy jakoś zacisnąć zęby i jak najszybciej położyć się spać bo było już po 21:00, a pobudkę mieliśmy o 3:00! około 22:30 leżeliśmy już we trójkę w łóżku starając się wzajemnie ogrzać :) Wstaliśmy dość sprawnie, z...

Kolejna wyprzedaż mebli!

Nasz kochany Gość poprosił mnie o pomoc w sprzedaży jego mebli z mieszkania, które sprzedał. Oczywiście się zgodziłam bo z reguły lubię pomagać ludziom jeśli mogę. Zajęło mi to jednak sporo czasu i energii dzisiaj. Najpierw musiałam mebelki wystawić na 2 stronach internetowych, potem musiałam odbierać telefony od chętnych potencjalnych nabywców, a gdy już umówiłam się z oglądającymi to musiałam wystąpić w roli tłumacza... cóż, skoro się zgodziłam pomóc to trzeba było załatwić sprawę od początku do końca. No i udało się sprzedać prawie wszystko w jeden dzień :) została jedna szafeczka do sprzedania, ale jak się nie sprzeda to nic się nie stanie :) Podsumowując: mogę być z siebie dumna :) Teraz jest 19:30, moja szklanka jest pełna dietetycznej Coli, a gdzieś w jakiejś pachnącej kuchni ktoś właśnie przygotowuje pizze dla mnie, mężusia i naszego Gościa. Już nie mogę się doczekać... LOL! Tak poza całymi przebojami ze sprzedażą mebli to udało mi się dzisiaj wybrać na prawie dwugodzinny s...

Busy Day!!

Jest 17:30, mój synek dziś wcześnie poszedł spać. Miał długi i wyczerpujący dzień ponieważ musieliśmy iść na zakupy piechotką dzisiaj bo sprzedaliśmy samochód! To zajęło nam 2 godziny... a potem przyjechali moi rodzice i nie mogli się nim nacieszyć. Rodzice przyjechali oczywiście po to, aby się z nami pożegnać przed wylotem do Anglii... zabrali też kilka rzeczy, których nie chcieliśmy wyrzucać. Zabrali też dwa duże kwiaty doniczkowe, które kiedyś zabiorę do Anglii jak przyjedziemy tu autem. Na obiad zrobiłam placki ziemniaczane z sosem pieczarkowym bo tatuś sobie tak zażyczył... ale ja oczywiście byłam grzeczna i dla siebie oddzielnie zrobiłam kurczaka ze szpinakiem :) i do tego oczywiście ukochane brokuły. Poza tym zjadłam kilka ciastek bo mój tata jak zwykle kupił ciastka! pierniczki w czekoladzie i jeszcze takie ciastka z Milki w kształcie pałeczek też w czekoladzie... jasna cholera... a ja miałam jeszcze w lodówce lody, które oczywiście też zjedliśmy. Postaram się jutro wybrać n...

3 dni pakowania...

Od trzech dni nic nie pisałam, a to dlatego, że organizowanie sobie życia w innym kraju jest czasochłonne... Sprzedaliśmy wczoraj kanapę. Jutro prawdopodobnie sprzedamy stół i krzesła. Większość kartonów jest już gotowa do wysłania. Kurier na jutro jest już zamówiony... jakoś idzie........ aczkolwiek nie mam czasu na nic innego.  Teraz jest 14:00, obiad mam ugotowany bo wczoraj zrobiłam duży garnek pomidorówki :) Nie gotuję jej zbyt często, a jak już zrobię to jem ją potem z jakimś takim sentymentem. Smak dzieciństwa można powiedzieć...  Przedwczoraj się ważyłam. To co zobaczyłam na skali wagi lekko mnie oszołomiło... 71 kg. Biorąc po uwagę fakt, że ostatnio niewiele ćwiczę, to trochę dziwne... no ale nadal robię A6W i biegam czasami więc...  widocznie to wystarcza, aby dalej gubić wagę. Wczoraj biegałam przy zerowej temperaturze. Ciekawe doświadczenie... Szkoda tylko, że większość ubrań na mnie wisi. Ok, wracam do pakowania... o 16:00 zjemy obiad, a potem obejrzymy B...

Wyprzedaż

Obraz
Właśnie usunęłam post z 22.10.12. przez przypadek... Ale udało mi się go URATOWAĆ, z tym, że nie udało mi się go wrzucić z powrotem tam gdzie był. Dlatego umieszczam go tutaj, tak dla porządku... Jest godzina 12:00, w dalszym ciągu wystawiam mój dobytek na sprzedaż... całkiem nieźle mi to idzie. Nie mogę się doczekać wyjazdu do Anglii, aczkolwiek muszę przyznać, że cała ta przeprowadzka jest dla mnie stresująca. Na śniadanie mąż zrobił omlet z serem. Zjadłam bo tak pięknie pachniał... i jeszcze lepiej smakował. Po śniadaniu poszłam na jogging, pokręciłam też hula hopem, a wieczorem zrobię A6W. Mąż idzie na piłkę nożną jak w każdy poniedziałek, więc ja się rzucę na podłogę i spocę się trochę. A teraz wracam do robienia zdjęć moim meblom... heh... Jest 21:30, mąż za jakieś pół godziny wróci z piłki nożnej, a ja właśnie skończyłam ćwiczenia. Dzisiaj zrobiłam pośladki z Mel B i A6W dzień 25, czyli 16 powtórzeń. Jestem zadowolona ze swojej pracy i zaraz idę pod prysznic :) To był dłu...