Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2012

3 dni pakowania...

Od trzech dni nic nie pisałam, a to dlatego, że organizowanie sobie życia w innym kraju jest czasochłonne... Sprzedaliśmy wczoraj kanapę. Jutro prawdopodobnie sprzedamy stół i krzesła. Większość kartonów jest już gotowa do wysłania. Kurier na jutro jest już zamówiony... jakoś idzie........ aczkolwiek nie mam czasu na nic innego.  Teraz jest 14:00, obiad mam ugotowany bo wczoraj zrobiłam duży garnek pomidorówki :) Nie gotuję jej zbyt często, a jak już zrobię to jem ją potem z jakimś takim sentymentem. Smak dzieciństwa można powiedzieć...  Przedwczoraj się ważyłam. To co zobaczyłam na skali wagi lekko mnie oszołomiło... 71 kg. Biorąc po uwagę fakt, że ostatnio niewiele ćwiczę, to trochę dziwne... no ale nadal robię A6W i biegam czasami więc...  widocznie to wystarcza, aby dalej gubić wagę. Wczoraj biegałam przy zerowej temperaturze. Ciekawe doświadczenie... Szkoda tylko, że większość ubrań na mnie wisi. Ok, wracam do pakowania... o 16:00 zjemy obiad, a potem obejrzymy B...

Wyprzedaż

Obraz
Właśnie usunęłam post z 22.10.12. przez przypadek... Ale udało mi się go URATOWAĆ, z tym, że nie udało mi się go wrzucić z powrotem tam gdzie był. Dlatego umieszczam go tutaj, tak dla porządku... Jest godzina 12:00, w dalszym ciągu wystawiam mój dobytek na sprzedaż... całkiem nieźle mi to idzie. Nie mogę się doczekać wyjazdu do Anglii, aczkolwiek muszę przyznać, że cała ta przeprowadzka jest dla mnie stresująca. Na śniadanie mąż zrobił omlet z serem. Zjadłam bo tak pięknie pachniał... i jeszcze lepiej smakował. Po śniadaniu poszłam na jogging, pokręciłam też hula hopem, a wieczorem zrobię A6W. Mąż idzie na piłkę nożną jak w każdy poniedziałek, więc ja się rzucę na podłogę i spocę się trochę. A teraz wracam do robienia zdjęć moim meblom... heh... Jest 21:30, mąż za jakieś pół godziny wróci z piłki nożnej, a ja właśnie skończyłam ćwiczenia. Dzisiaj zrobiłam pośladki z Mel B i A6W dzień 25, czyli 16 powtórzeń. Jestem zadowolona ze swojej pracy i zaraz idę pod prysznic :) To był dłu...

Nic tu po nas

Jest 23:00, właśnie zrobiłam A6W dzień 27, czyli pierwszy dzień z 18 powtórzeniami. Nie było jakoś szczególnie ciężko, aczkolwiek mam nadzieję, że robię ćwiczenia prawidłowo... myślę, że tak bo widzę efekty.  Dzień minął mi jakoś tak... dziwnie. Miałam szczęście spotkać znajomego, który mnie kiedyś mocno do siebie zraził i dlatego nigdy się już z nim nie widywałam. A dzisiaj UPS... przypadkiem na mieście. Przywitałam się kulturalnie, pogadałam o pogodzie (śnieg padał!) On mi powiedział, że wyszczuplałam, że ładnie wyglądam itd. Ja powiedziałam, że muszę synka zapakować jak najszybciej do auta bo pada i zimno... i jakoś tak udało mi się czmychnąć. No nic. Nie ważne... Idę spać. Muszę wypocząć bo jutro znowu będę pakować manatki...

Deszcze niespokojne

Jest 22:00, cały dzień dzisiaj padało! Nie miałam nawet ochoty wystawić nosa za drzwi balkonu. Chlupa, plucha i szaruga.... Ale był jeden pozytywny akcent dnia. Miałam dzisiaj gościa... Odwiedziła mnie Monika L. i bardzo się cieszę, że mnie odwiedziła :) Jak zwykle przegadałyśmy kilka godzin... i zawsze nam mało :) Może uda nam się spotkać w większym gronie przed naszym wylotem do Anglii, mam nadzieję, że mnie znajomi nie zawiodą.  Trochę się stresowałam tym wyjazdem, ale teraz widzę, że to jest bardzo dobra decyzja. Nie mam powodu się bać czegokolwiek. Będzie dobrze! :) Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień to głównie spędziłam go pakując różne graty. Poza tym nie ćwiczyłam, nie odżywiałam się dietetycznie i nie przejmuję się tym nic a nic :) LOL! A tu coś na dobranoc :) http://www.youtube.com/watch?v=b15pCWeKdzw http://www.youtube.com/watch?v=B_geuq76Cig

Nie mówmy o tym...

Jest 22:00. Miałam ciężki dzień. Dużo sortowania, pakowania, dzwonienia... i jakoś nie chce mi się nic dzisiaj pisać. Nie wychodziłam dziś z domu... Masakra! Padam na twarz, idę spać!

Wyprzedaży ciąg dalszy

Jest godzina 20:30, obejrzeliśmy właśnie nowy odcinek Boardwalk Empire - godny polecenia serial o czasach amerykańskiej prohibicji. Ogólnie dzień minął owocnie. Sprzedaliśmy telewizor, dwa rowery, mamy osobę zainteresowaną stołem z 4ma krzesłami na jutro. Pomału się to wszystko rozchodzi...  Na śniadanie dzisiaj zjadłam sałatkę z serka wiejskiego, rzodkiewek, ogórka i pomidora. Na obiad ugotowałam zupę buraczkową, która wyszła przepyszna!! Jutro wrzucę zdjęcie... Na kolację zjadłam pełnoziarniste płatki z jogurtem naturalnym. Poza tym pozwoliłam sobie na małe co nieco w postaci Alpejskigo Mleczka od Milki... Ups ;) Jest 23:00, właśnie spędziłam pół godziny na podłodze robiąc moje ukochane ABW  http://www.youtube.com/watch?v=hxWDtl9W2E0&feature=fvwrel   dzień 26! Od jutra 18 powtórzeń!! A teraz czas spać! :)

SELL

Jest 21:00, nie będę dużo pisać bo nie mam czasu. Wystawiam nasze meble w internecie na sprzedaż! Przeprowadzamy się niebawem do Anglii!! Miałam dzisiaj trochę czasu pokręcić hula hopem, i to by było na tyle. Ale obiecałam sobie, że od jutra rygor! WIĘC DO DZIEŁA!! PS. Post na dzień jutrzejszy, czyli 22.10.12. znajduje się nieco wyżej, dn. 26.10.12 przypadkiem został usunięty, ale odratowany i wstawiony w bieżącym dniu!

Popływaliśmy sobie :)

11:06, synek padł już w drodze do domu... w drodze z basenu oczywiście :) Śpi teraz sobie smacznie. Ja zajadam Activie śliwkową i popijam herbatką :) Jestem zrelaksowana i szczęśliwa. Spędziłam sporo czasu w saunie parowe i suchej :) Jest super! Na śniadanie jedliśmy jajka gotowane. Ja zjadłam 2 z twarożkiem wiejskim i rzodkiewkami, oraz szczypiorkiem. Na obiad mąż zrobi curry z pieczarkami i brokułami :) Znalazłam coś takiego, może dzisiaj wypróbuję:  http://www.youtube.com/watch?v=0Fk1N-1fGnU  Jest 18:30, właśnie położyłam synka spać. Mam lenia. Nie chce mi się kompletnie nic robić. To chyba od tego pływania dzisiejszego. A więc na dziś odpuszczam.

Dark Shadows

Jest 11:00, właśnie wyszłam z łazienki cała czysta i pachnąca :) Oczywiście brałam prysznic po bieganiu :) Cudownie się czuję. Później zrobię jeszcze dodatkowe ćwiczenia. Oczywiście przed i po bieganiu pokręciłam hula hopem i porozciągałam się :) Czuję, że wskoczyłam na właściwe tory :) Jest 17:00, właśnie zjedliśmy obiadek - Kurczak z pieczarkami zapiekany w cieście. Wcześniej poszłam z syneczkiem na 1,5 godzinny spacer :) Pogoda jest cudowna :)) Jest 22:30, właśnie zamierzam zrobić A6W, ale najpierw napiszę kilka słów o filmie, który dzisiaj obejrzeliśmy z mężem. Film T. Burtona, oczywiście z Helena i Deppem... Gra tam też Pfeiffer, ale jakoś nie zachwyca. Do tego genialna w swojej roli Eva Green, która po tej roli wskoczyła do mojego top 10. Generalnie wielki plus za fabułę i ogólnie klimat filmu... Mi się podobał! A teraz do dzieła... spalmy te chipsy... ups. 23:00, właśnie skończyłam A6W! 16 powtórzeń to taka mała masakra! Ale dałam radę... Ufff...

Olej rycynowy

Jest 10:00, właśnie zjadłam śniadanie - jajecznicę ze szczypiorkiem.  Wczoraj wypróbowałam coś nowego - olej rycynowy. Wyczytałam w internecie, że ten olej ma lecznicze właściwości i nałożony na twarz, paznokcie lub na włosy poprawia ich kondycję. Zrobiłam więc maseczkę z 2 żółtek, łyżki oliwy i łyżki oleju rycynowego, dodałam kilka kropelek cytryny i taką miksturę wtarłam w skórę głowy i we włosy. Zawinęłam w worek foliowy na godzinę. Twarz natomiast wyczyściłam wacikiem i mleczkiem do demakijażu. Potem wacikami do uszu nałożyłam olej rycynowy na buzię, brwi, wszystkie kąciki naokoło nosa i upewniłam się, że cała się porządnie błyszczę. Zostawiłam tak, aby się wsiąkło i dzisiaj rano miałam buzię jak pupcia niemowlaka :) Włosy natomiast spłukałam, wymyłam szamponem i nawinęłam na wałki :) Musiałam na nich spać rzecz jasna, ale czego się nie robi dla urody! :D loczki są piękne... już nie mogę się doczekać aż wyjdę na kawę do znajomej, żeby się nimi pochwalić! Jest 21:30, obejrzał...

Piękna złota jesień

Jest 12:30, synek śpi, ja właśnie obejrzałam wczorajszy odcinek serialu Prawo Agaty :) Ale wcześniej... POBIEGAŁAM! :D Cudownie jest móc znowu biegać! A do tego las wygląda tak pięknie :) Złote liście i kasztany :) ach, cudownie! Mam nadzieję, że nie będzie padać do końca października, żebym mogła biegać jak najwięcej! :) I nawet zimno nie jest! Jest 14:30, całą rodzinką wybieramy się na spacerek do parku :) Jest 16:00, na obiad zjedliśmy wczorajszy rosołek. 

Różowo mi!

Dziś spałam do godziny 10! Mam wspaniałego męża, który pozwala mi czasami odespać. Na śniadanie zjadłam jajecznicę z dwóch jaj, ze szczypiorkiem i do tego kilka kawałków pomidora i odrobina twarogu chudego. Mniam! Po śniadaniu około 12:10 poszłam POBIEGAĆ! Jak zwykle na 30 minut. Stała trasa :) Cudowne uczucie! Akurat tamtędy przechodził starszy mężczyzna o kulach, ze sporą nadwagą. Powiedziałam do niego "Miłego dnia" uniosłam kciuk do góry i nie zatrzymując się pobiegłam dalej :) Miłe to było uczucie, a on się tak serdecznie uśmiechną :) Wracając znowu go spotkałam... ja przebiegłam swoją trasę, a on przeszedł o tych kulach i z tą nadwagą zaledwie 50 metrów... Znowu uniosłam kciuki w górę i powiedziałam "Byle do przodu". A on znowu się uśmiechną. Tak szczerze :) Oczami, nie tylko ustami :) Całą gębą! Miłe to było niesamowicie! :) Wieczorem zrobię brzuszki! A teraz idę ugotować rosołek na obiad! :)

Za wczoraj

Znowu muszę napisać posta za wczoraj, żeby utrzymać właściwą ilość postów odpowiadającą ilości dni od założenia bloga.  Jest 14:00, popijam herbatkę zieloną. Wczoraj poszłam na długi spacer z synem i to było swego rodzaju przełamanie lodów po przeziębieniu. Na obiad zjedliśmy kurczaka ze szpinakiem z poprzedniego dnia.  Generalnie dzień jak co dzień, jakoś tak wyszło, że nic nie napisałam. Jak mąż wrócił z piłki nożnej to obejrzeliśmy Dextera i poszliśmy spać :)

Odwiedziny siostry

Jest godzina 20:00, synek smacznie śpi, więc mogę w końcu coś napisać. Dzisiaj odwiedziła mnie moje siostra :) zrobiłam z tej okazji obiad - kurczaka ze szpinakiem. Wszystko bardzo pysznie wyszło, nawet wzięła przepis na kurczaka :) Oddałam jej przy okazji jedną z moich roślinek, bo po mału muszę zacząć je rozdawać przed przeprowadzką do Anglii. Generalnie nie ćwiczyłam od wieków!! Poza małymi sesjami z hula hopem. ALE OD JUTRA WRACAM NA WŁAŚCIWE TORY!! Dieta pełna parą i jogging (o ile pogoda będzie dobra), brzuszki  i ćwiczenia!! JUŻ NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ!

Przytulisko!

Jest 18:00, na obiado-kolację zjedliśmy dzisiaj pizzę. Kupiliśmy mrożone i trochę je udoskonaliliśmy pieczarkami i serem, do tego zrobiłam sos czosnkowy z jogurtu naturalnego.  Musieliśmy zrobić coś takiego na szybko bo nie mieliśmy czasu nic ugotować ponieważ wybraliśmy się dziś za miasto do schroniska dla zwierząt - Przytulisko Dąbrówka. Bardzo się tam synkowi podobało. Wszystkie te szczekające psy!! Po prostu super! Zebrałam u rodziny kilka starych ręczników i koców, właściwie to był tego cały wór! I pojechaliśmy z kuzynką męża i jej rodziną. Udany wypad. Nawet spodobała mi się jedna psinka o imieniu Barbie! Ale nie mogłam jej zabrać do domu bo nasze mieszkanie nie jest dobrym miejscem dla takiego pieska... po prostu nie mamy miejsca, a poza tym niebawem będziemy się przeprowadzać do Anglii, więc nie miało by to najmniejszego sensu.

Niezidentyfikowany Obiekt Latający

Jest 19:30, synek jeszcze nie śpi, mąż jeszcze nie wrócił z piłki. Ja właśnie pokręciłam 15 minut hula hopem. Jak położę małego spać to planuję zrobić A6W - dzień 23, czyli 16 powtórzeń. Już nie mogę się doczekać! Wyszłam dziś na godzinny spacerek z synkiem i muszę powiedzieć, że nie był to tylko zwykły spacer bo... zobaczyłam na niebie coś dziwnego. A mianowicie jakiś obiekt, który nazwałabym po prostu UFO! Był wysoko, miał owalny kształt i poruszał się w dziwnym jednostajnym tempie... po czym wystrzelił w górę i zniknął. Nie wiem czy było to UFO, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy. Nie był to na pewno samolot, ponieważ nie było białych smug za tym obiektem... Najmniejszych smug nie było! A zawsze za samolotem są. I nawet z drugiej strony nieba leciał samolot i wyglądał całkiem normalnie, a to UFO wyglądało inaczej. No cóż... Chyba nigdy się nie dowiem co to było. Ale doświadczenie zapewne niepowtarzalne. No chyba, że stanie się to normą na naszym niebie :D Dobrze by było, gd...

Za wczoraj.........

No i znowu muszę zostawić posta za wczoraj. A to dlatego, że nie chciało mi się wczoraj pisać... jakoś tak nie miałam weny Jest teraz godzina 14:00, jesteśmy po obiedzie - placuszki z jabłkami i cynamonem. Wczoraj za to jedliśmy jajko sadzone z groszkiem i marchewką oraz ziemniaki dla chłopaków. Jakoś tak nie miałam weny nie tylko na pisanie, ale i na gotowanie obiadu. Generalnie ciągle mnie męczy cieknący noc i kaszel... synek już chyba troszkę lepiej się czuje. Nie robię nic oprócz hula hop od czasu do czasu. I źle mi z tym :( muszę pobiegać, poćwiczyć... Już niedługo się uda! Muszę się tylko do końca wykurować, bo nie chcę ryzykować, że mi się pogorszy.

I feel blue...

Jest 21:00, pokręciłam dzisiaj trochę hula hopem. Nie miałam weny na nic więcej, ale może jutro się uda. Miałam dzisiaj małe starcie z mężem... ogólnie poszło o pierdołę, ale i tak mam przez to kiepski humor. Szybko o dzisiejszych posiłkach: śniadanie - jajecznica z 2 jajek ze szczypiorkiem i twaróg na boku. Obiad - wczorajsza zupa krem brokułowa z jogurtem naturalnym. Kolacja - płatki pełnoziarniste musli z jogurtem. W międzyczasie 3 herbaty zielone, filiżanka kawy i chyba 3 kawy zbożowe. Do tego kilka ciastek pełnoziarnistych DIGESTIVE. To tyle. Deszcz pada już chyba 5ty dzień z rzędu. Idę poczytać książkę... Tak, tak. ciągle męczę tą samą "Biegając z nożyczkami" bo nie mam kiedy czytać. OK. Idę. http://www.youtube.com/watch?v=HHFpq3rRctI P.S. Dzisiejszy post jest na niebiesko, bo taki mam humor :(

Leniwiec!

Jest godzina 14:00, synek zajada ciacho pełnoziarniste, a ja robię zupkę krem brokułową z wczorajszego rosołku. Mam smaczka na tą zupkę od kilku dni :) Przeglądałam dziś znowu kilka filmików w youtube na temat fryzur. Muszę coś wybrać dla siebie na to wesele, na które lecimy do Anglii. Na razie nie znalazłam nic co by mnie powaliło na kolana... Ale nie poddaję się i dalej szukam i wypróbowuję to, co wydaje mi się godne uwagi :) Jest godzina 16:00. Zjedliśmy pyszną zupkę :) a ja nadal przeglądam filmiki z fryzurami. Za oknem ponuro i deszczowo. Jakoś nie mam dziś ochoty nigdzie wychodzić... Mam za to w planach trochę poćwiczyć później. Może nawet będę kontynuować A6W. Eh, zobaczę co z tego wyjdzie... Jest godzina 20:00. Pokręciłam dzisiaj trochę hula hopem. Nic więcej mi się nie udało zrobić, a teraz siadamy z mężem na kanapie i będziemy oglądać "Zakazane imperium".  JUTRO ZROBIĘ COŚ WIĘCEJ!!

Nowe danie!

Obraz
Jest godzina 20:00, mąż wyszedł grać w piłkę., synek śpi, a ja w końcu mam okazję napisać tego posta! :D Dzisiaj miałam posprzątać całe mieszkanie, ale udało mi się jedynie ogarnąć kuchnię... to zapewne dla tego, że jeszcze z synkiem jesteśmy nieco smarkający, kaszlący i marudzący... W każdym razie lepsze to niż nic. Na obiad zrobiłam takie oto cudo: Pierś kurczaka z cukinią i brokułami. Miałam trzy składniki i udało mi się z nich stworzyć coś przepysznego! Cukinię i brokuły pokroiłam na widoczne na zdjęciu cząstki/krążki, po czym zalałam je marynatą. Marynata: 5 łyżek oleju rzepakowego, 4 łyżki wody, 2 ząbki czosnku. Odstawiłam na 30 minut do zimnego piekarnika. Po tym czasie włączyłam piekarnik na kolejne 20 minut. W tym czasie przygotowałam mięso. Musiałam piersi odkroić od kości. Użyłam tylko jednej piersi, drugą usmażył sobie później mój mąż. Pierś pokroiłam w kawałki i na patelni wymieszałam z przyprawą ziołową do grilla. Następnie skropiłam olejem rzepakowym. Kość od pier...

Post za wczoraj

Obraz
Jest 10:00, zaraz zaczynam domowe porządki. Najpierw jednak napiszę posta za wczoraj. Pojechaliśmy na to przyjęcie urodzinowe. Było miło i sympatycznie :) zjadłam trochę słodkości... ale to nic bo jakimś cudem nie tyję od nich. Ludzie mówili mi jak świetnie wyglądam i jak dużo schudłam. Mam powody do dumy i radości. Jest fajnie. A oto zdjęcie tortu, który zrobiła jedna z kuzynek mojego męża: Mam tylko jeden mały problem. Sukienka, którą kupiłam ponad 2 tygodnie temu robi się trochę luźna... cały czas chudnę... To tyle na teraz. Później napiszę właściwego posta :) zobaczymy co przyniesie dzień.

Przeziębienia ciąg dalszy

Jest godzina 12:00, czuję się już dzisiaj nieco lepiej. Synek też widocznie nieco się ożywił. Nadal smarkamy, ale gardło już tak nie dokucza dzięki temu syropkowi z cebuli i zapewne dzięki drogim lekom z apteki. Wypoczynek też swoje zrobił bo poszłam spać wczoraj przed 21:00, a wstałam około 8:00. Jest ok. Nie jestem oczywiście w stanie iść pobiegać... z resztą i tak bym nie poszła bo pada. Ale bardzo bym chciała... brakuje mi tego. Może zrobię później jakieś brzuszki... Na obiad dzisiaj zrobię placuszki z jabłkami i cynamonem... mało to dietetyczne... ale mówi się trudno. Trzeba o siebie dbać przy przeziębieniu.  Odnośnie jutrzejszej imprezy urodzinowej, to mamy już kupiony prezent, więc głupio byłoby nie pójść. Z resztą już lepiej się czujemy więc na pewno nic się nikomu nie stanie :)  Jest 18:30, jestem zmęczona i zła. Chciałam mężowi przeszyć dziurę w koszulce na szwie i nie mogę bo maszyna szwankuje!!!! Jestem tak sfrustrowana, że mam ochotę krzyczeć! Poza tym mam już...

MASAKRA!

Jest godzina 20:00. Właśnie położyłam moje dzieciątko spać. Przeziębiony wydaje się być jeszcze bardziej rozczulający niż zwykle. Ja natomiast już nie tak bardzo... Jestem poddenerwowana, niezadowolona ze wszystkiego, z muchami w nosie... wściekła i naburmuszona! Mam dość zapchanego nosa, z którego ciągle coś cieknie, kichania, bólu gardła i ogólnego otępienia! MASAKRA! Przygotowałam sobie syrop z cebuli i cukru. Zjadłam też dzisiaj z 5 ząbków czosnku ze śniadaniem i obiadem... Na obiad zrobiłam rybkę z brokułami i sosem czosnkowym. Mąż jadł stek. Generalnie oddech mam nieprzyjemny :/ Ogólnie jestem nieprzyjemna dzisiaj... mam nadzieję, że jutro będzie lepiej. Idę spać! P.S. A w niedziele znowu mamy zaproszenie na urodziny małolata z rodziny... Ciekawe czy zdążymy się wykurować.

Fuj, choróbsko!

Jest godzina 11:00, synek właśnie poszedł spać po straszny przejściach... Jesteśmy przeziębieni! :( Mąż złapał coś grając w piłkę na dworze... Jemu już przechodzi, ale za to sprzedał to paskudztwo nam. Synuś ma problemy z oddychaniem przez nos, kaszle... ogólnie mizernie się czuje :( Ja tak samo. Dlatego właśnie wczoraj nie dodałam posta. Leki na takie niby to zwykłe przeziębienie wyniosły mnie 101zł. Koszmar co się w tym kraju wyrabia! Wyjeżdżamy do Anglii jak najszybciej się da, mąż już wszystko organizuje. Jak tylko będzie wszystko gotowe, to pakujemy się i lecimy. Nie patrząc za siebie. Dodaję więc ten post za wczoraj bo chcę utrzymać ciągłość i prawidłową ilość dni.

Cholerny brzuszek!

Jest 17:00, właśnie wróciłam ze spacerku. Synek się domagał więc oczywiście nie mogłam mu odmówić... Pogoda jest piękna :) można powiedzieć, ze złoci się nasza Polska jesień. Fantastycznie jest! Rano pobiegałam 30 minut jak zwykle. Poza tym poszperałam w internecie na temat diet i nadal uważam, że najlepszą opcją jest South Beach. jest tyle propozycji w internecie, płatnych i bezpłatnych... ale uważam, że te rygorystyczne rozmaite diety po prostu wyniszczają organizm i nie są wcale skuteczne bo zazwyczaj i tak ma się po nich efekt jojo. Moja dieta na zdrowy rozsądek jest najlepsza. Oczywiście nie zapominając o ruchu przynajmniej 3 razy w tygodniu.  Jest 22:00, mąż ogląda mecz, synek śpi a ja zajadam musli :) Może jest trochę późno na jedzenie, ale głodna byłam. Na obiad zjadłam dzisiaj przepyszną rybkę z brokułami. Brokuły były na parze zrobione, a ryba zawinięta w folię i upieczona w piekarniku przez 35 minut. A ponieważ nie miałam w domu przyprawy do ryb, to użyłam przyprawy d...

Dzień jak codzień

Jest godzina 15:00, właśnie wróciłam z synkiem z placu zabaw :) Mamy dziś piękną pogodę, dlatego jak mąż skończy pracę (około 17:00), to wybierzemy się jeszcze na spacerek.  Wstaliśmy dzisiaj o 8:00, troszkę sobie poleżakowaliśmy. Jak już się ruszyliśmy z łóżka to oczywiście pojawiło się odwieczne pytanie "co na śniadanie"... chłopaki zjedli parówki, a ja po dłuższym wgapianiu się w lodówkę usmażyłam sobie jajecznicę z 2 jajek ze szczypiorkiem... Nie miałam weny dzisiaj.  Na obiad zjedliśmy resztę wczorajszego kurczaka ze szpinakiem :) lubię robić obiad na dwa dni.  Oczywiście z racji pięknej pogody wybrałam się dzisiaj na jogging, zrobiłam dzisiaj nieco dłuższy dystans i biegałam 30 minut bez zatrzymywania! Wymęczyłam się, ale po powrocie do domu byłam bardzo z siebie dumna :) pokręciłam jeszcze hula hopem i porozciągałam się troszkę :)

74 kg!

Jest godzina 12:00, synek śpi smacznie w swoim łóżeczku :) Jestem pod ogromnym wrażeniem bo dzisiaj to tatuś położył dziecko spać, a zawsze to ja musiałam to robić. Pogoda wypiękniała, więc poszłam pobiegać, mając tą świadomość, że jak wrócę to będę musiała małego położyć lulu. Jak weszłam do mieszkania, mąż położył palec na usta i mówi "ciiii". O szok! Dziecko śpi, sam go położył spać... Nie mogę wyjść z podziwu. Dzięki temu mogłam od razu zrobić sobie brzuszki  http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&NR=1&v=OTbthOQVhMQ  i potem jeszcze odebrać dług od męża... bo winny mi był pewną przysługę małżeńską ;) Dzisiaj na obiad zaplanowałam kurczaka ze szpinakiem i marchewką. Przepis podawałam wcześniej. Dawno nie jedliśmy tego dania, a bardzo je lubimy :) To jest idealny obiad dla całej rodziny. Jest 17:30, obiad dochodzi w piekarniku i zaraz będziemy jeść :) Jestem dzisiaj bardzo z siebie dumna, ponieważ zważyłam się (wczoraj zapomniałam) i uwaga, uwaga! Ważę.....