3 dni pakowania...
Od trzech dni nic nie pisałam, a to dlatego, że organizowanie sobie życia w innym kraju jest czasochłonne... Sprzedaliśmy wczoraj kanapę. Jutro prawdopodobnie sprzedamy stół i krzesła. Większość kartonów jest już gotowa do wysłania. Kurier na jutro jest już zamówiony... jakoś idzie........ aczkolwiek nie mam czasu na nic innego. Teraz jest 14:00, obiad mam ugotowany bo wczoraj zrobiłam duży garnek pomidorówki :) Nie gotuję jej zbyt często, a jak już zrobię to jem ją potem z jakimś takim sentymentem. Smak dzieciństwa można powiedzieć... Przedwczoraj się ważyłam. To co zobaczyłam na skali wagi lekko mnie oszołomiło... 71 kg. Biorąc po uwagę fakt, że ostatnio niewiele ćwiczę, to trochę dziwne... no ale nadal robię A6W i biegam czasami więc... widocznie to wystarcza, aby dalej gubić wagę. Wczoraj biegałam przy zerowej temperaturze. Ciekawe doświadczenie... Szkoda tylko, że większość ubrań na mnie wisi. Ok, wracam do pakowania... o 16:00 zjemy obiad, a potem obejrzymy B...