Dzień jak codzień
Jest godzina 15:00, właśnie wróciłam z synkiem z placu zabaw :) Mamy dziś piękną pogodę, dlatego jak mąż skończy pracę (około 17:00), to wybierzemy się jeszcze na spacerek.
Wstaliśmy dzisiaj o 8:00, troszkę sobie poleżakowaliśmy. Jak już się ruszyliśmy z łóżka to oczywiście pojawiło się odwieczne pytanie "co na śniadanie"... chłopaki zjedli parówki, a ja po dłuższym wgapianiu się w lodówkę usmażyłam sobie jajecznicę z 2 jajek ze szczypiorkiem... Nie miałam weny dzisiaj.
Na obiad zjedliśmy resztę wczorajszego kurczaka ze szpinakiem :) lubię robić obiad na dwa dni.
Oczywiście z racji pięknej pogody wybrałam się dzisiaj na jogging, zrobiłam dzisiaj nieco dłuższy dystans i biegałam 30 minut bez zatrzymywania! Wymęczyłam się, ale po powrocie do domu byłam bardzo z siebie dumna :) pokręciłam jeszcze hula hopem i porozciągałam się troszkę :)
Wstaliśmy dzisiaj o 8:00, troszkę sobie poleżakowaliśmy. Jak już się ruszyliśmy z łóżka to oczywiście pojawiło się odwieczne pytanie "co na śniadanie"... chłopaki zjedli parówki, a ja po dłuższym wgapianiu się w lodówkę usmażyłam sobie jajecznicę z 2 jajek ze szczypiorkiem... Nie miałam weny dzisiaj.
Na obiad zjedliśmy resztę wczorajszego kurczaka ze szpinakiem :) lubię robić obiad na dwa dni.
Oczywiście z racji pięknej pogody wybrałam się dzisiaj na jogging, zrobiłam dzisiaj nieco dłuższy dystans i biegałam 30 minut bez zatrzymywania! Wymęczyłam się, ale po powrocie do domu byłam bardzo z siebie dumna :) pokręciłam jeszcze hula hopem i porozciągałam się troszkę :)
Komentarze
Prześlij komentarz