Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2012

Dzień Chłopaka

Dziś dzień chłopaka! Razem z mężem zabraliśmy naszego synka do Świata Zabaw w Gdyni! Jest to taki wielki plac zabaw, gdzie za wstęp się płaci i trzeba chodzić w skarpetkach :) haha! Świetnie spędziliśmy czas. Synek wybawił się po wsze czasy! :D My też mieliśmy sporo radości i mnóstwo zdjęć przy okazji! Wspaniały dzień! Teraz jest 19:30, synek już śpi, a ja zaczynam oglądać 4 odcinek serialu "Go On" z Matthew Perry (wspaniały Chandler z "Przyjaciół"). To nowy serial, jest dość zabawny i mogę go spokojnie każdemu polecić. Później o 21:00 będziemy oglądać X-Factor (UK) i dowiemy się kto będzie w programach na żywo! Już nie mogę się doczekać.  Niestety nie udało mi się dzisiaj ruszyć tyłka i poćwiczyć, ale nadrobię jutro. Powiedziałam sobie, że zaczynam od zera. Czyli nie ważne ile do tej pory schudłam, po prostu zaczynam tak, jakbym nie była wcześniej na diecie. Ściągnęłam ten pomysł od męża. Ostatnio wybrałam się z synkiem na mecz i drużyna mojego męża już w 3 minuc...

Zupa z dyni

Obraz
Jest 10:30, dzisiaj udało mi się pobiegać! jak zwykle pół godzinki. Przed bieganiem zrobiłam 10 minut hula hop. Później jeszcze zrobię brzuszki i co tylko jeszcze mi się uda. Na śniadanie zjadłam naleśniki z nadzieniem z dyni i twarogu. Bardzo dobre!  http://www.kwestiasmaku.com/zielony_srodek/dynia/nalesniki_z_dynia/przepis.html Na obiad zaplanowałam zupkę dyniową:  http://www.kwestiasmaku.com/zielony_srodek/dynia/zupa_z_pieczonej_dyni/przepis.html A teraz zamierzam ogarnąć synka i wybieram się na spacer. Pogoda się poprawiła i dzisiaj świeci piękne słonko! :) Jest godzina 14:00, właśnie zjedliśmy obiadek, który był bardzo mniam! Oto moja piękna zupka krem z dyni z mleczną pianką! Teraz mąż ogląda jakiś mecz... jak zwykle, a ja będę się nudzić jak mops. Mam jeszcze połowę dyni więc chyba poszperam w przepisach i zrobię coś ciekawego na kolację...  Jest 23:00, właśnie obejrzeliśmy X-Factor (UK) i zaraz zamierzam położyć się spać... nie wiem jak mój m...

Jumping Fish

Jest godzina 12:00, właśnie obejrzałam dwa nowe odcinki New Girl, bardzo lubię główną bohaterkę... podoba mi się jej specyficzny sposób bycia :) Poza tym podoba mi się, że mieszka z trzema współlokatorami i każdy z nich wiedzie beztroskie życie... jak studenci niemalże.  Właśnie położyłam synka spać, może jak się obudzi to pójdziemy na spacer. A póki co, powinnam chyba zrobić A6W i jakieś inne ćwiczenia... Nie wiem czemu tak strasznie mi się nie chce... Obiad mam zrobiony - wczorajszy. A na śniadanie zjadłam musli z jogurtem naturalnym. Chyba od następnego poniedziałku będę musiała wrócić do pierwszego etapu diety... Bo tak mi się coś wydaje, że za dużo sobie pozwalam... Generalnie mam dzisiaj chyba gorszy humor niż zwykle. To chyba dlatego, że dawno nie biegałam. Jak sobie pobiegam to wszystko ze mnie schodzi... cała ta negatywna skorupka... Więc  dobrze by było gdybym mogła się wybrać na jogging. Cały poranek padało, a teraz pomalutku słonko wychodzi zza chmurki. Aha, był...

Serial za serialem...

Jest 8:30, zajadam śniadanko popijając zbożówką. Od dziś postanowiłam pić czarną... wcześniej dodawałam mleka 0,5% lub 1,5%, ale znudziła mi się ta wersja troszeczkę... Na śniadanie zrobiłam sobie sałatkę z serkiem wiejskim, chudą wędlinką, ogórkiem świeżym, rzodkiewkami i pomidorem. Dobrze popieprzyłam! Bo lubię ;) Poza tym wstawiłam obiad - rosołek. Później zrobię z niego dla siebie brokułową krem, a dla męża fasolową z żółtej fasoli szparagowej i z ziemniakami. Synek dostanie tą wersję, na którą będzie miał ochotę :) Wczoraj już nie usiadłam do komputera bo pojechaliśmy na zakupy, a potem zrobiliśmy sobie mały maraton z naszym nowym serialem: Boardwalk Empire  http://www.hbo.com/boardwalk-empire/index.html . Muszę się niestety znowu przyznać do małych grzeszków: czekolada i chipsy paprykowe chilli! Niegrzecznie! No ale raz na jakiś czas nie zaszkodzi! :D Jeśli chodzi o seriale to ja oglądam ich sporo, a mój mąż kilka z nich ogląda ze mną: - te oglądamy razem: Dexter Breakin...

Czas wzmocnić ramiona!

Dzisiaj wstałam o 5:20. Mój synek chyba stwierdził, że gary same się nie umyją i jeśli wstanę wcześniej to będę miała więcej czasu na sprzątanie :) Tak więc pozmywałam i zjedliśmy śniadanko: on dostał paróweczkę z chlebkiem, a ja zjadłam kromkę pełnoziarnistego pieczywa z chudą wędlinką i plasterkiem pomidora. Synek też zjadł trochę pomidora bez skóry. O 7:00 stwierdziłam, że jeśli nie prześpię jeszcze przynajmniej godziny to będę miała muchy w nosie całą resztę dnia... Obudziłam więc męża i przekonałam by wziął małego na spacer. Zasnęłam. I spałam do 11! czyli jeszcze około 4 godziny! Mąż pojechał w odwiedziny do swojego ojca, pomyślał, że da mi czas na jogging i sprzątanie i co tam jeszcze... a ja zwyczajnie spałam! Mój organizm najwidoczniej musiał nadrobić zaległości. Dobrze, że nikt nie zadzwonił do drzwi! :) Jak już wstałam i ogarnęłam z grubsza mieszkanie zaczęłam rozgrzewkę, potem A6W (dzień 22! czyli od jutra 16 powtórzeń), zrobiłam ćwiczenia na pośladki z Mel B i nowość c...

Rybka...

Obraz
Jest 19:00, synek już śpi, a ja zamierzam zrobić moje dzisiejsze A6W, ale strasznie mi to opornie idzie... Mąż mówi "just do it already", ale mi się nieee chceeee.... Rano pobiegałam! Dłuższy dystans niż zwykle w tym samym czasie (30 min). Poza tym uwiodłam męża w ciągu dnia... hehe! ;) Więc to też dodatkowy wysiłek i jakże przyjemny... No ale zrobię to A6W. Zaraz jak skończę pisać... A chcę jeszcze napisać o dzisiejszych posiłkach i dzisiejszym poranku. Rano wstałam około 7:30, zjadłam z synkiem jajecznicę ze szczypiorkiem na oleju rzepakowym. Po śniadaniu poszłam obudzić męża (dałam mu dłużej pospać) i zostawiłam z nim synka. Potem poszłam nakarmić rybki i niestety stwierdziłam, że w akwarium jedna z nich pływa do góry brzuchem. Przykre... ale takie jest życie. Tradycyjnie odprawiliśmy ją na tamten świat spuszczając ją w odmętach muszli klozetowej. I to było na tyle... tak przynajmniej myślałam do czasu aż otworzyłam folder ze zdjęciami z dzisiejszego wypadu na plac zabaw...

Zupa z PORA!

Jest 14:00, niestety nie udało mi się dzisiaj pobiegać ponieważ miałam trochę załatwiania spraw od rana. Potem zaczęłam sprzątać mieszkanie i nagle zrobiła się 14:00... czyli już nie pobiegam bo mąż zajęty i z synkiem nie posiedzi... Poza tym zaczyna znowu padać. Na obiad dziś mąż zażyczył sobie stek, w związku z tym ja i synek zjemy rybkę (nie lubię steku). Do tego jakieś warzywa :) Jest 17:30, właśnie zjedliśmy obiadek :) Zrobiłam rybkę z cukinią, a do tego zupkę krem z pora - cudowna!! Skorzystałam z tego przepisu:  http://kuchniaobledniezdrowa.blogspot.com/2012/03/zupa-porowa-z-pieczonym-czosnkiem.html   ale wprowadziłam trzy zmiany: nie dodałam gałki bo nie miałam akurat w domu, nie dodałam też ziemniaków, zamiast nich dorzuciłam marchewkę :) i nie podałam zupy z żadnym dodatkiem bo jadłam z rybką wszystko więc jeszcze kasza czy coś tego typu to by było za dużo. Po zmiksowaniu zupka wyszła lekko pomarańczowa w kolorze i przepyszna w smaku. Synkowi też smakowała :) i do...

Idziemy na urodziny!

Dzisiaj od rana przygotowywałam się do wyjścia na przyjęcie urodzinowe kuzyna mojego synka :) Miałam ubrać się elegancko, ale zmieniłam zdanie w ostatniej chwili wybierając jeansy i koszulkę oraz wysoki kucyk zamiast rozpuszczonych włosów. Dobrze zrobiłam... bo wszyscy przyszli ubrani raczej na luzie :) Było sympatycznie, miło, dużo śmiechu, dużo zabawek, dużo zabawy i dużo krzyczących dzieci :D Był i tort urodzinowy, a więc były też kalorie :) Ale to nic, jutro wybiegam! :D Mam nadzieję, że będzie pogoda. Przed wyjściem zrobiłam też dzisiejsze A6W (dzień 19), 14 powtórzeń (w sumie wykonałam 252 brzuszki) nie sprawiło mi trudności... Może nie wykonałam ćwiczeń prawidłowo... może powinnam bardziej spinać brzuch... Zobaczymy jak będzie jutro. Teraz jest 19:15, synek już wykąpany i gotowy do spania, ogląda jeszcze z tatą bajkę i zaraz idzie lulu :) po dość wyczerpującym ale udanym dniu będzie miał na pewno kolorowe sny :)

Placki ziemniaczane!? Auć! Niedobrze...

Jest 9:30, właśnie zjedliśmy śniadanko. Wszyscy jedli jajka gotowane na twardo w innej formie. Ja zrobiłam sobie mizerie z połowy ogórka świeżego i jednego serka wiejskiego, popieprzyłam solidnie i do tego dałam dwa jajka. Bardzo dobre śniadanko! Mąż zjadł swoje jajka na kanapkach z chlebem wieloziarnistym i wędlinką, a synek zjadł podobnie, tylko każdy składnik: chleb, wędlinka, jajko miał oddzielnie... jest za mały, żeby jeść kanapki bo by mu się rozleciały... :)  Pogoda jest niestety paskudna,  więc raczej nie wybiorę się na poranny jogging. Coś wymyślę w domu :) Ale przez ten tydzień biegałam 4 dni (pon-czw), myślę, że to niezły wynik. Może jutro też pobiegam... ale idziemy na pierwsze urodziny synka kuzyna mojego męża... więc zobaczę jak mi się to uda. Jest godzina 20:00, właśnie zrobiłam A6W dzień 18! Hura, Hura! Jutro kolejne utrudnienie na następne 4 dni, czyli 14 zamiast 12 powtórzeń! I tak co 4 dni będzie wzrastać o 2 aż dojdzie do 24. Czuję mięśnie brzucha, oj c...

Nowa kiecka!

Obraz
Jest 17:00, właśnie wróciliśmy z wypadu do miasta. Kiecka kupiona, jestem więc bardzo szczęśliwa :) Kilka innych spraw też pozałatwiałam, dwie mam jeszcze przełożone na poniedziałek. Poza tym oddałam buty do podbicia, więc to też do odebrania w poniedziałek. Obiad szybko zrobi mąż jak wróci z poczty - curry (może wygląda to tak, że nic innego nie potrafi ugotować, ale to nie prawda. Potrafi ugotować bardzo dużo różnych pysznych rzeczy... ale głównie gotuje curry...) Oto moja nowa kiecka: Jest doskonała, a była bardzo niedroga: 99zł. Czuję się w niej jakby to była moja druga skóra! Cudowna! Jest 18:00, właśnie zrobiłam zdjęcie mojemu obiadkowi: Bardzo polubiłam curry z warzywami zamiast ryżu, jest to doskonałe połączenie :) Będę to musiała opatentować! PYSZNOŚCI! I co najważniejsze lekkie i zdrowe! Jest 19:40, właśnie zrobiłam dzisiejsze A6W (dzień 17), nie mam siły robić nic więcej. Dlatego rozsiądę się z mężem na kanapie i obejrzymy jakiś film. Synek już śpi od prawie...

Poszukiwania kiecki

Obraz
Jest godzina 20:00, synek śpi smacznie w swoim pokoju, a ja w końcu mam czas coś napisać :)  Dzisiaj był dzień szukania kiecki na wesele (lecimy do Anglii na ślub kuzyna mojego męża). No i udało się, znalazłam idealną sukienkę... niestety nie miałam przy sobie wystarczającej ilości gotówki, więc jutro muszę podjechać z mężem i ją kupić! Oficjalnie noszę teraz rozmiar 40, a zanim zaczęłam się odchudzać nosiłam 44! Jestem więc przeszczęśliwa z tego powodu... Myślę, że jutro dodam fotkę z nową kiecką :D Oby jeszcze była w sklepie!!! Pochwalę się nie tylko kiecką, ale i sylwetką :) Na śniadanie zjadłam surówkę, skład: rzodkiewki, ogórek świeży, pomidor, szczypiorek, jajko na twardo, serek wiejski (3%), sól, pieprz. Mniam! A oto nasze małe akwarium: Chcę wstawić tam jeszcze jakiś zamek, czy inną figurkę ozdobną. Ale na razie wygląda tak jak na załączonym obrazku :) synkowi się rybki bardzo podobają :) Jeśli chodzi o ćwiczenia to zrobiłam dziś tylko podstawy, czyli A6W (...

Dzisiaj karmiliśmy kaczki!

Obraz
Jest 13:30, zajadam rosołek z makaronem pełnoziarnistym. Chłopakom zrobiłam na rosole zupkę z fasolką szparagową, marchewką i ziemniakami. Zagęściłam ją zaklepką z mąki pszennej... taką lubi mąż, ja nie cierpię! Ale i tak bym tej zupy nie jadła ze względu na ziemniaki, których mąż też lubi w zupie dużo... więc niech ma tak jak lubi :) Postanowiłam pomału zacząć wprowadzać produkty razowe, jakieś owoce i urozmaicę dietę w nowe warzywa. Ale wiem, że też powinnam więcej się ruszać. Dziś od rana lało, więc na jogging nie poszłam, ale nadrobię to bo właśnie słonko wypełzło. Do tego A6W i jakieś jeszcze ćwiczenia z Mel B. Na śniadanie zjadłam z synkiem jajecznicę z chudą wędlinką z piersi indyczej i szczypiorkiem na oleju rzepakowym. Dla siebie dorzuciłam trochę białego chudego sera, a synek zjadł z chlebkiem. Jest 17:00, właśnie położyłam synka spać. Wymęczyłam go troszkę na spacerze, bo poszliśmy karmić kaczki do parku, a to się zawsze kończy zmęczeniem...  Mąż poszedł na ...

Ups, I did it again...

Jest 19:30, mąż wyszedł, a ja próbuję syna położyć spać... idzie mi to bardzo opornie... bo syn się opiera. W takim razie niech się bawi, a ja chociaż na chwilę usiadłam dziś do laptopa. No i cóż mogę napisać. Poranny jogging 30 minutowy zaliczony, A6W też zaliczone - dzień 14, czyli ostatni dzień tego etapu, jutro 12 powtórzeń zamiast 10. Na śniadanie zjadłam musli pełnoziarniste z jogurtem naturalnym, pychota! Na obiad opisany kilka dni temu kurczak ze szpinakiem, na kolację resztka tego kurczaka na zimno, bo mi się nie chciało nic robić. Jeśli chodzi o akwarium, to mamy 7 ślicznych maleńkich różnych rybek: 4 gupiki, glonojada i 2 welony. Do tego pompka, pokarm i reszta ekwipunku i stówa z portfela :) tak to jest... ale najważniejsze, że się podoba synkowi. Jest 20:30, mąż wrócił, syn śpi, ja wpierdzielam lody śmietankowe Zielonej Budki. Przeraźliwie słodkie są! Nieduża porcja, do tego kawa zbożowa... JUTRO WYBIEGAM! Ale coraz częściej mam wyrzuty sumienia... No cóż... nie będę...

Kupujemy rybki

Obraz
Pobudka o 7:30, mąż jeszcze śpi, ja przygotowuję śniadanie dla siebie i synka. Jemu podgrzeję tylko parówkę, potem dam jakiś owoc. Sobie natomiast zrobię sałatkę z warzywami i serkiem wiejskim. Skład sałatki: serek wiejski, rzodkiewki, kapusta pekińska, pomidor, ogórek, natka pietruszki, upieczone w marynacie czosnkowej krążki cukinii, sól, pieprz.  Najpierw robimy marynatę: 1 łyżka zimnej wody, 3 łyżki oliwy z oliwek lub oleju rzepakowego, 2 starte ząbki czosnku, pieprz jeśli ktoś lubi, oraz bazylia. Obtaczamy w marynacie krążki cukinii, powinno się to moczyć w lodówce przez pół godziny, ale ja nie miałam czasu więc od razu wrzuciłam do piekarnika. Można na folii aluminiowej albo w naczyniu żaroodpornym. Pieczemy około 15-20 minut. W tym czasie kroimy warzywa. Najpierw kilka liści kapusty pekińskiej, które posypujemy lekko solą, aby zmiękły, odstawiamy. Kroimy resztę warzyw i siekamy pietruszkę. Jak już wszystko jest pokrojone odciskamy kapustę z nadmiaru wody, mieszamy z resztą ...

NIEGRZECZNE KALORIE

Obraz
Pobudka o 8:00, śniadanie na leniwo, czyli musli z jogurtem naturalnym. Potem zakupy z całą rodzinką. Na obiad będzie curry, dziś nie dostałam brokułów więc zjem curry z fasolką szparagową. Tego jeszcze nie próbowałam, ale myślę, że będzie dobre. Kupiłam warzywa na rosół, muszę tylko jutro dokupić kawałek kury i makaron pełnoziarnisty. Poza tym miałam dziś ochotę na dżem wiśniowy więc kupiłam mały słoiczek niskosłodzonego dżemu :) Ze smakiem zjadłam sobie kanapkę z chlebem dyniowym i dżemem, mniam! Teraz synek śpi, a ja czekam na lepszą pogodę, żeby iść pobiegać. Może się przejaśni... Jest 12:30. 13:00, biorę się za A6W dzień 12 :) 13:30 A6W zrobione, idę pobiegać! Mężuś gotuje z synkiem obiad :) Pobiegałam 30 minut i wróciłam w samą porę na obiadek :) wzięłam szybki prysznic i mogliśmy jeść: Pyszne curry z warzywami, mąż oczywiście zjadł z ryżem, a synek głównie jadł warzywa :) Muszę przyznać, że mój mąż umie gotować... curry :) wyszło znakomite! Okazało się też, że musiał sko...

Rodzinny wypad na rowery :)

Obraz
Synek zrobił mi dziś pobudkę o 7:00 rano :) Po prostu cudownie... niebo za oknem błękitne i czyste zachęca do joggingu! :) Na śniadanie synek zjadł jajko gotowane na twardo, a ja:  Taką oto sałatkę składającą się z: brokułów (kilka blanszowanych różyczek), rzodkiewek (6 szt.), jajek (2szt.), pomidora (1/2), sosu z jednej łyżki majonezu light, 3 łyżek jogurtu naturalnego, jednego startego ząbka czosnku. Dodałabym jeszcze świeżego ogórka, ale nie miałam akurat. Można też posypać szczypiorkiem :) Pyszności!  Jest 10:00, niestety nie pobiegałam bo postanowiliśmy z mężem, że zrobimy sobie dziś rodzinną wycieczkę rowerową. Musieliśmy to jednak odłożyć na później bo po pierwsze synek krzyczał, że zmęczony i chce spać, a po drugie niebo całkiem spochmurniało :( Zaczekamy więc na deszcz i potem wyruszymy na przejażdżkę rowerową. W internecie twierdzą, że ok. 12:00 już powinno się przejaśnić :) Jest 13:00 i jeszcze pada, ale już widać, że się rozjaśnia. Zrobię sobie A6W przed wyj...

Sprintem przez las!

Jest 15:45, właśnie wróciliśmy z obiadu, zabraliśmy naszego Gościa do mojej ulubionej restauracji w mieście. Zjadłam pysznego łososia na szpinaku z warzywami gotowanymi na parze. Pyszności! Potem kusiło mnie, żeby iść na lody do pobliskiej cukierni, ale jakoś silna wola zwyciężyła i nawet o tym nie wspomniałam. Na śniadanie około 8:30 zjadłam dziwną miksturę :) twaróg z miodem, płatki musli, kilka kawałków owoców (nektarynki) i polałam to sosem truskawkowym :D (nie takim sztucznym, ale po prostu zrobionym ze świeżych zmiksowanych truskawek) słodkie wyszło :) haha! PYSZNE! I zdrowe bo śniadanie to najważniejszy posiłek dnia i od czasu do czasu można poszaleć :) Około 10:10 zaczęłam zabawę z hula hop, potem zrobiłam A6W dzień 10! (od jutra utrudnienie, czyli 10 powtórzeń, a nie 8), a o 10:50 ruszyłam na jogging. Na początku było mi ciężko... jakoś tak szybko zaczęłam sapać... a potem się zorientowałam, że przecież biegnę szybciej niż zazwyczaj. Hmmm... zwolniłam więc troszkę, ale...

Kapcie - Baleriny

Obraz
Jest 16:00, a ja dopiero mam okazję coś napisać. Dziś znowu szaleliśmy po mieście z naszym Gościem. Załatwialiśmy sprawy w zasadzie, a nie szaleliśmy :) W każdym razie miło spędziliśmy czas. Na śniadanko zjadłam serek wiejski z rzodkiewką, pomidorem, szczypiorkiem i do tego standardowo kawa zbożowa. Rano udało mi się zrobić A6W -dzień 9. Przedtem trochę pokręciła Hula Hopem :) ale nie zrobiłam nic więcej i nie pobiegałam. Może mi się uda później wyskoczyć na jogging. Jeśli nie, to na pewno zrobię ćwiczenia na nogi i pośladki, a poza tym muszę poszukać czegoś na ręce i mięśnie podtrzymujące biust.  Jest 17:15, mąż gotuje curry na obiad, ja zjem z brokułami, natomiast mężuś i Gość zjedzą z ryżem. Będzie to dość późny obiad. Wcześniej zjadłam miseczkę zupy, którą ugotowałam wczoraj, podczas gdy chłopaki objadali się czekoladą do kawy... To było około 12:30, a więc jestem już bardzo głodna... :) 20:20, nie chce mi się! Strasznie mi się nie chce... chyba dlatego, że jeszcze trawię...

Dzień jak co dzień...

Obraz
Godzina 13:40, właśnie obejrzałam bardzo inspirujący filmik na YT:  http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&NR=1&v=USf0DbmWNg0  - ta dziewczyna jasno i klarownie opowiada jak schudła... i coś mi to przypomina... a tak, moją własna dietę! :D Jedyna różnica jest taka, ze ona nie jadła nic a nic słodkiego, a ja niestety mam co nieco na sumieniu. Ale koniec z tym! Od dziś będę grzeczna! Rano zrobiłam zestaw ćwizceń zaczynając od rozciągania, potem hula hop z Mambo No 5:  http://www.youtube.com/watch?v=b5os3MxFwW8 , potem A6W dzień 8my:  http://www.youtube.com/watch?v=fvS_RJCEkEg&feature=fvwrel , potem ćwiczenia na tyłek z Mel B:  http://www.youtube.com/watch?v=rsOwRoaRh4I&feature=related , potem ćwiczenia na nogi z Mel B:  http://www.youtube.com/watch?v=_xrXEV6U8Sc&feature=related , potem jeszcze troszkę brzuszków:  http://www.youtube.com/watch?v=1VSblWprexE  i na koniec coś nowego:  http://www.youtube.com/watch?v=nBFd...

LODY OWOCOWE i PIZZA

Wstaliśmy o 8:00, na śniadanie zjadłam to co wczoraj - jajka z twarogiem i rzodkiewkami. Zaraz po tym jak ogarnęłam po śniadaniu, pranie, synka itd. zabrałam się za ćwiczenia. Dziś nie biegała, ale nie wykluczam, że może pójdę jeszcze po południu... zobaczymy. Z rana natomiast zaczęłam od hula hop przez 10 minut, potem ćwiczenia z Mel B na nogi:  http://www.youtube.com/watch?v=_xrXEV6U8Sc&feature=related , potem ćwiczenia pośladków:  http://www.youtube.com/watch?v=rsOwRoaRh4I&feature=related , potem A6W dzień 7my:  http://www.youtube.com/watch?v=fvS_RJCEkEg&feature=fvwrel , a na koniec dwuminutowy filmik na brzuch:  http://www.youtube.com/watch?v=1VSblWprexE . W sumie zajęło mi to wszystko godzinę czasu z krótkimi przerwami między ćwiczeniami. Jestem więc zadowolona i może jeszcze pobiegam później :) Jest 19:30, popijam Carlo Rossi i czekam na pizzę :D Haha! Zjem kawałeczek lub dwa, ale nie więcej. Jutro wybiegam! Mężuś i nasz angielski Gość będą ogląda...

Gość z Anglii

Obraz
Jest 18:30, a ja w końcu mam okazję usiąść dziś do laptopa. Synek śpi, padł wcześnie po dniu pełnym wrażeń. Był dziś u dwóch lekarzy, na długim spacerze, na obiedzie w restauracji i wszystko to zrobił bez drzemania w międzyczasie. Nie dziwota więc, że padł zaraz po kąpieli. Wstaliśmy około 8:00, ja nie jadłam śniadania, tylko 3 rzodkiewki i kilka łyżek jogurtu naturalnego. Zależało mi po prostu, żeby szybko pójść na jogging po tej wczorajszej rozpuście. Pobiegałam więc radośnie pół godzinki i byłam z siebie bardzo zadowolona. Jak wróciłam do domu dowiedziałam się, że spodziewamy się gościa, więc nie mogłam kontynuować ćwiczeń, bo musiałam siebie i mieszkanie trochę ogarnąć, a poza tym synek krzyczał zmęczony, żeby go spać położyć (miał poranną drzemkę, a potem do końca dnia nie spał). Gość nasz bardzo zacny gdyż z angielskiej ziemi przybył - z kraju mojego męża. W tajemnicy przed innymi znajomymi spotkał się tylko z nami, prosząc aby nie zdradzać nikomu jego obecności tutaj. No cóż, ...

Dzień pod tytułem: "MILION KALORII"

Obraz
Jest 11:00, zajadam sałatkę z serkiem wiejskim, rzodkiewką, ogórkiem i wędlinką. Na śniadanie o 7:00 zjadłam 2 jajka na twardo polane jogurtem naturalnym i do tego ogórek kiszony. Nie polecam :D haha! Ale najważniejsze, że się najadłam. Zgłodniałam dopiero teraz, więc jest ok. Do mojej standardowej sałatki, standardowo popijam kawę zbożową. Jeśli chodzi o moje karbowane włosy, które za sprawą warkoczyków miały nabrać pięknego falistego kształtu, to niestety muszę się przyznać, że to był totalny niewypał! Mąż uważał, że jest ok, ale przy mojej długości i gęstości włosów (długość tylko do łopatek i bardzo gęste), niestety wyszło niemalże afro. Szybko nawinęłam kosmyki na lokówkę i opanowałam sytuację. Teraz mam śliczne loczki :) Wybieramy się dziś na grilla, a więc do strefy pokus. Dlatego przygotuję dla siebie rybkę zafoliowaną w marynacie, aby upiec ją sobie na miejscu i nie patrzeć na kiełbaski. Może będą tam jakieś zgrabne szaszłyki z piersi kurczaka to się ewentualnie skuszę. D...

Idziemy na basen!

Obraz
Wstaliśmy o 8:00, na śniadanko maż i synuś zjedli fasolkę z puszki z parówkami. Ja natomiast zrobiłam sobie miseczkę sałatki z kapusty pekińskiej, rzodkiewek, świeżego ogórka, serka wiejskiego i szczypiorku. Lubię dobrze popieprzyć, ale za to mało solę. O 9:10 zaczęłam rozgrzewkę z hula hop, po kręceniu przez 10 min. wzięłam się od razu za A6W. Dzisiaj 3 serie 6 ćwiczeń po 6 powtórzeń. Całkiem przyjemnie mi się ćwiczyło. Potem od razu wskoczyłam do wanny aby się z goła odświeżyć.  Teraz jest godzina 10:05 i zaraz śmigamy na basen!! Nie mogę się doczekać! :) Jest godzina 12:00, właśnie zajadam jajecznicę ze szczypiorkiem i twarogiem. Byłam bardzo głodna po naszym wypadzie na basen! Ach, kocham pływać! Poza tym spędziłam trochę czasu w saunie i w łaźni parowej! A bicze wodne wymasowały mi kark i ramiona! Czuję się przecudnie. Zrobię jeszcze później ćwiczenia na tyłek z Mel B. Może też te, które zaczęłam wczoraj wieczorem, ale niestety ich nie skończyłam bo padłam na twarz! Dziś ...

Leniwy piątek...

Obraz
Dziś jest bardzo dziwny dzień. Jest 12:10, synek śpi, mąż pracuje, ja planuję obiad. Nie biegałam dzisiaj bo po pierwsze pada deszcz, a po drugie nie miałam nawet kiedy. Zrobię godzinę ćwiczeń jak synek się obudzi. Na śniadanie zrobiłam znowu jajecznicę, już mi się trochę nudzi ta dieta, ale cóż zrobić. Trzeba wytrwać dwa tygodnie! Zostało mi 9,5 dni z 14 dni pierwszego etapu. W drugim etapie będę już mogła pozwolić sobie na troszkę więcej. Tak więc na śniadanie znowu jajecznica z chudą wędliną z piersi z indyka. Tym razem tylko jedno jajko i jeden plasterek wędliny pokrojony w kostkę. Jadłam o 9:00 mniej więcej, nie wiem dokładnie bo strasznie dużo się działo rano. Po 11:00 zgłodniałam, zjadłam więc sałatkę: serek wiejski, ogórek świeży, rzodkiewki, wędlinka z piersi indyka. To też już mi się znudziło, dlatego na obiad wymyśliłam coś nowego. Znalazłam wczoraj ciekawego bloga z przepisami na pyszne i zdrowe dania. Dziś wykorzystam jeden z nich:   http://littlemissgarlic.blogs...

Mambo No 5

Jest 9:45, właśnie zjadłam śniadanie. Bardzo późne niestety. Zrobiłam sobie miseczkę sałatki: 1/3 dużego jogurtu naturalnego, 4 rzodkiewki w plasterkach, 1/3 świeżego ogórka też w plasterkach, posiekany szczypiorek, sól i pieprz. Bardzo lubię to połączenie ostrych składników i chłodnego jogurty. Do tego oczywiście kubek kawy zbożówki (bez mleka, BEZ CUKRU). Wstałam o 9:15. Mąż pozwolił mi pospać trochę dłużej bo synek nie dał mi spać w nocy... Na szczęście mam męża w domu (nie wychodzi codziennie rano do pracy) i czasami mogę odespać. A chłopcy jedzą razem śniadanie i bardzo to lubią :) Jest 10:10, miałam biegać ale niestety pada :( Nie zamierzam biegać w deszczu... jakoś mnie to nie zachęca do ćwiczeń... brrr... Dlatego zostanę w domu i pokręcę hula hopem, potem zrobię A6W, potem pośladki, a potem zobaczę co jeszcze. Jest 11:45. Już jestem po godzinnych ćwiczeniach, po prysznicu i nasmarowana oliwką. Jestem z siebie bar...

A6W

Mieliśmy dziś naprawiane łóżko, z serwisantem umówiłam się na 8:00 rano więc wstać trzeba było o 7:15. Przygotowałam na śniadanie jajecznicę (usmarzoną na oleju rzepakowym) ze szczypiorkiem i chudą wędliną z piersi indyka - w sam raz dla mnie i mojego synka. Mąż wolał płatki musli (owoce, czekolada, płatki kukurydziane i mleko 3,5% - czyli nic dla mnie). Serwisant zjawił się o umówionej godzinie. Uwinął się z naprawą w godzinę, posprzątał po sobie i ruszył dalej w swoją stronę. Ja natomiast mogłam zabrać syna na spacer. Poszliśy na targ po warzywa. Jutro na śniadanie zrobię sobie surówkę, do której potrzebne mi będą kolorowe świeże składniki :) Tak wracając do serwisanta, ciekawa sprawa, że przyjechał z moich rodzinnych stron. Z miasta, w którym się urodziłam i wychowałam, i w dodatku właśnie stamtąd wróciliśmy - pojechaliśmy na dziesięć dni. Taki mały urlop z okazji urodzin babci i dwóch festiwali rozrywkowych. Było przecu...

Kurczak ze szpinakiem

Obraz
Dziś synek zbudził się o 8:15, w związku z tym śniadanie jedliśmy o 9:00. Ugotowałam dla wszystkich jajka na twardo. Sobie przygotowałam pyszną sałatkę z serkiem wiejskim: pół świerzego ogórka, szczypiorek, dwa jajka i serek wiejski lekki (3% tł.) Jest 10:05, zaraz zabieram się za rozgrzewkę i śmigam na jogging! :) Udało mi się dzisiaj pobiegać 45 minut, chociaż muszę przyznać, że było znacznie ciężej niż wczoraj... Część tego czasu szłam szybkim krokiem, ale większość truchtałam. Jak wróciłam do domu z jęzorem po kostki padłam od razu na podłogę i wzięłam się za brzuszki ( http://www.youtube.com/watch?v=1VSblWprexE  ) znowu dwie serie, tak jak wczoraj. I jeszcze na koniec hula hop przez pare minut. W sumie ćwiczyłam godzinę! Niby żaden wyczyn, ale jednak cieszy :) Jestem z siebie dumna i mąż też patrzy na mnie z podziwem. Teraz kiedy synuś śpi smacznie w pokoju obok, ja włączam muzykę i siorbiąc małą kawkę zbożową zabieram się za kończenie k...