Dzisiaj karmiliśmy kaczki!

Jest 13:30, zajadam rosołek z makaronem pełnoziarnistym. Chłopakom zrobiłam na rosole zupkę z fasolką szparagową, marchewką i ziemniakami. Zagęściłam ją zaklepką z mąki pszennej... taką lubi mąż, ja nie cierpię! Ale i tak bym tej zupy nie jadła ze względu na ziemniaki, których mąż też lubi w zupie dużo... więc niech ma tak jak lubi :)
Postanowiłam pomału zacząć wprowadzać produkty razowe, jakieś owoce i urozmaicę dietę w nowe warzywa. Ale wiem, że też powinnam więcej się ruszać. Dziś od rana lało, więc na jogging nie poszłam, ale nadrobię to bo właśnie słonko wypełzło. Do tego A6W i jakieś jeszcze ćwiczenia z Mel B.

Na śniadanie zjadłam z synkiem jajecznicę z chudą wędlinką z piersi indyczej i szczypiorkiem na oleju rzepakowym. Dla siebie dorzuciłam trochę białego chudego sera, a synek zjadł z chlebkiem.


Jest 17:00, właśnie położyłam synka spać. Wymęczyłam go troszkę na spacerze, bo poszliśmy karmić kaczki do parku, a to się zawsze kończy zmęczeniem... 


Mąż poszedł na mecz lokalnej drużyny aby wspierać ich w ciężkich chwilach... szczerze nie wiem o co chodzi z tymi ligami, ale mąż bardzo się przejął jakimś wyjściem z grupy. Ja pobiegałam jak zwykle 30 minut. Teraz zamierzam wypić kawę zbożową i poczytać książkę. A6W zrobię później...

Zrobiłam sobie zdrowy deserek: twaróg chudy mieszamy z miodem (proporcje wg uznania), ulubione płatki śniadaniowe (moje to pełnoziarniste musli z suszonymi truskawkami), kilka łyżek jogurtu naturalnego i jakiś świeży owoc (u mnie nektarynka). PYCHOTA!!


Jest godzina 21:00, mąż ogląda mecz w tv (on tylko tym footballem żyje), synek razem z nim, a ja właśnie ukończyłam A6W dzień 15 :) Bardzo z siebie jestem zadowolona. Jeśli mi się uda to jeszcze zrobię coś dzisiaj z Mel B, ale na razie muszę tego nicponia położyć spać... ostatnio się buntuje bardzo przed zasypianiem, nie wiem dlaczego...

22:30, skończyłam właśnie ćwiczenia z Mel B: na pośladki http://www.youtube.com/watch?v=rsOwRoaRh4I&feature=related i na brzuch http://www.youtube.com/watch?v=2vqhhaYkDiI&feature=related i uciekam pod prysznic, a potem do łóżeczka :P

Muszę się przyznać, że w łóżku też jestem aktywna, odkąd mam smukłe i nieco jędrniejsze ciało mam też bardziej ochotę na igraszki z mężem... a i on nie narzeka :D nawet powiedział mi raz, że oto wróciła jego seniorita i tu nazwał mnie z pełnego imienia i nazwiska panieńskiego... hmmm... :D No tak bo pół roku po ślubie zaszłam w ciążę i potem już było coraz gorzej... A przed ciążą był OGIEŃ ;) i ten ogień właśnie chcę znowu rozpalić... i jestem pewna, że z czasem będzie coraz lepiej :D

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kupujemy rybki

Poszukiwania kiecki

Niezidentyfikowany Obiekt Latający