Gość z Anglii
Jest 18:30, a ja w końcu mam okazję usiąść dziś do laptopa. Synek śpi, padł wcześnie po dniu pełnym wrażeń. Był dziś u dwóch lekarzy, na długim spacerze, na obiedzie w restauracji i wszystko to zrobił bez drzemania w międzyczasie. Nie dziwota więc, że padł zaraz po kąpieli.
Wstaliśmy około 8:00, ja nie jadłam śniadania, tylko 3 rzodkiewki i kilka łyżek jogurtu naturalnego. Zależało mi po prostu, żeby szybko pójść na jogging po tej wczorajszej rozpuście. Pobiegałam więc radośnie pół godzinki i byłam z siebie bardzo zadowolona. Jak wróciłam do domu dowiedziałam się, że spodziewamy się gościa, więc nie mogłam kontynuować ćwiczeń, bo musiałam siebie i mieszkanie trochę ogarnąć, a poza tym synek krzyczał zmęczony, żeby go spać położyć (miał poranną drzemkę, a potem do końca dnia nie spał). Gość nasz bardzo zacny gdyż z angielskiej ziemi przybył - z kraju mojego męża. W tajemnicy przed innymi znajomymi spotkał się tylko z nami, prosząc aby nie zdradzać nikomu jego obecności tutaj. No cóż, ma swoje powody. Gość w dobrej wierze przyniósł ze sobą pyszne tartaletki z borówkami.No jak mogłam odmówić? JUTRO WYBIEGAM! :)
Jest 19:25, zajadam jajka faszerowane z pieczarkami, do tego ser biały i rzodkiewka, całość posypana szczypiorkiem. MNIAM!
Jajka zrobiłam w oparciu o ten przepis: http://juliapaulette.blogspot.com/search/label/faszerowane%20jajka tylko zamiast zwykłego majonezu dodałam dietetyczny light. Poza tym nie rozdrabniałam aż tak bardzo pieczarek i tej całej pasty. Lubię większe kawałeczki i lubię dużo farszu, a nie tylko w dziurce po żółtku, dlatego nieco inaczej to wygląda. Poza tym nie dodałam pietruszki bo nie miałam. Generalnie pychota!
Na obiad dzisiaj zamówiłam sałatkę Mixed Grill z grillowaną piersią z kurczaka i grillowanymi warzywami. Fantastyczne danie! Ale niestety nie mam zdjęcia, a szkoda bo wyglądało tak dobrze, że nasz Gość postanowił zamówić jutro to samo dla siebie.
20:00, zabieram się za ćwiczenia: A6W, ćwiczenia na tyłek i co tylko jeszcze mi się uda.
Niestety synuś znowu nie pozwolił mi zrobić tyle ile bym chciała. Ale najważniejsze A6W zrobiłam, a poza tym coś nowego: http://www.youtube.com/watch?v=_xrXEV6U8Sc&feature=related - bardzo sympatycznie się przy tych ćwiczeniach spociłam :) Jeśli chodzi o A6W to jutro zaczynam dzień 7my, czyli robi się coraz trudniej, będzie 8 powtórzeń, a nie 6, ale nadal 6 różnych ćwiczeń i całość powtarzana w 3ech seriach. I tak przez 4 następne dni. Już nie mogę się doczekać! :)
Wstaliśmy około 8:00, ja nie jadłam śniadania, tylko 3 rzodkiewki i kilka łyżek jogurtu naturalnego. Zależało mi po prostu, żeby szybko pójść na jogging po tej wczorajszej rozpuście. Pobiegałam więc radośnie pół godzinki i byłam z siebie bardzo zadowolona. Jak wróciłam do domu dowiedziałam się, że spodziewamy się gościa, więc nie mogłam kontynuować ćwiczeń, bo musiałam siebie i mieszkanie trochę ogarnąć, a poza tym synek krzyczał zmęczony, żeby go spać położyć (miał poranną drzemkę, a potem do końca dnia nie spał). Gość nasz bardzo zacny gdyż z angielskiej ziemi przybył - z kraju mojego męża. W tajemnicy przed innymi znajomymi spotkał się tylko z nami, prosząc aby nie zdradzać nikomu jego obecności tutaj. No cóż, ma swoje powody. Gość w dobrej wierze przyniósł ze sobą pyszne tartaletki z borówkami.No jak mogłam odmówić? JUTRO WYBIEGAM! :)
Jest 19:25, zajadam jajka faszerowane z pieczarkami, do tego ser biały i rzodkiewka, całość posypana szczypiorkiem. MNIAM!
Jajka zrobiłam w oparciu o ten przepis: http://juliapaulette.blogspot.com/search/label/faszerowane%20jajka tylko zamiast zwykłego majonezu dodałam dietetyczny light. Poza tym nie rozdrabniałam aż tak bardzo pieczarek i tej całej pasty. Lubię większe kawałeczki i lubię dużo farszu, a nie tylko w dziurce po żółtku, dlatego nieco inaczej to wygląda. Poza tym nie dodałam pietruszki bo nie miałam. Generalnie pychota!
Na obiad dzisiaj zamówiłam sałatkę Mixed Grill z grillowaną piersią z kurczaka i grillowanymi warzywami. Fantastyczne danie! Ale niestety nie mam zdjęcia, a szkoda bo wyglądało tak dobrze, że nasz Gość postanowił zamówić jutro to samo dla siebie.
20:00, zabieram się za ćwiczenia: A6W, ćwiczenia na tyłek i co tylko jeszcze mi się uda.
Niestety synuś znowu nie pozwolił mi zrobić tyle ile bym chciała. Ale najważniejsze A6W zrobiłam, a poza tym coś nowego: http://www.youtube.com/watch?v=_xrXEV6U8Sc&feature=related - bardzo sympatycznie się przy tych ćwiczeniach spociłam :) Jeśli chodzi o A6W to jutro zaczynam dzień 7my, czyli robi się coraz trudniej, będzie 8 powtórzeń, a nie 6, ale nadal 6 różnych ćwiczeń i całość powtarzana w 3ech seriach. I tak przez 4 następne dni. Już nie mogę się doczekać! :)
Komentarze
Prześlij komentarz