Kurczak ze szpinakiem


Dziś synek zbudził się o 8:15, w związku z tym śniadanie jedliśmy o 9:00. Ugotowałam dla wszystkich jajka na twardo. Sobie przygotowałam pyszną sałatkę z serkiem wiejskim: pół świerzego ogórka, szczypiorek, dwa jajka i serek wiejski lekki (3% tł.)

Jest 10:05, zaraz zabieram się za rozgrzewkę i śmigam na jogging! :)


Udało mi się dzisiaj pobiegać 45 minut, chociaż muszę przyznać, że było znacznie ciężej niż wczoraj... Część tego czasu szłam szybkim krokiem, ale większość truchtałam. Jak wróciłam do domu z jęzorem po kostki padłam od razu na podłogę i wzięłam się za brzuszki ( http://www.youtube.com/watch?v=1VSblWprexE ) znowu dwie serie, tak jak wczoraj. I jeszcze na koniec hula hop przez pare minut. W sumie ćwiczyłam godzinę! Niby żaden wyczyn, ale jednak cieszy :) Jestem z siebie dumna i mąż też patrzy na mnie z podziwem. Teraz kiedy synuś śpi smacznie w pokoju obok, ja włączam muzykę i siorbiąc małą kawkę zbożową zabieram się za kończenie kapci - szyję sobie balerinki. Jak już będą gotowe to się pochwalę rezultatem.


Godzina 14:45. Na obiad zaplanowałam kurczaka ze szpinakiem:

- piersi z kurczaka
- mrożony szpinak
- pieczarki
- cebula
- czosnek
- serek wiejski
- sól i pieprz (osobiście lubię dobrze popieprzone)

Piersi kroimy w kostkę i wrzucamy do naczynia żaroodpornego. Solimy i pieprzymy. Cebulę również kroimy w kosteczkę, czosnek kroimy lub przeciskamy przez praskę. Dodajemy do mięsa. Na to wykładamy serek wiejski i szpinak (rozmrożony!) oraz pokrojone wg uznania pieczarki (plasterki lub ćwiartki). Wszystko porządnie mieszamy. Wstawiamy do piekarnika na 20 - 25 min. w zależności od ilości. Po upieczeniu wyłączamy piekarnik i zostawiamy potrawę na 5 - 10 minut w środku, aby "doszła". Ja serwuję sobie tą potrawę z brokułami ugotowanymi na parze. Mąż natomiast lubi z ziemniakami lub ryżem. Smacznego!



Po obiedzie poszliśmy na spacer do parku. Pogoda piękna, słonko zniżało się ku zachodowi, w parku jest duży plac zabaw, to i nasz synuś się trochę wyżył :) Dwie fontanny, mnóstwo kwiatów i niedużo ludzi. Idealnie. Ale muszę przyznać, że spacerowanie nie przyszło mi tak łatwo jak zazwyczaj... czuję się bardzo zmęczona i wiem, że to przez ćwiczenia, do których moje ciało na razie nie jest przyzwyczajone, no i przez dietę: spadek cukru to spadek energii, a oczywistym chyba jest fakt, że nie spożywam żadnego cukru... Żadnych słodyczy, owoców, soków, czy nawet marchewki, która też zawiera sporo cukru. Nic z tych rzeczy przez 2 tygodnie. Potem, w drugim etapie diety wprowadzę jakieś owoce i więcej warzyw.


Jutro odpuszczam sobie bieganie, skupię się na brzuszkach i hula hop. Muszę też zmienić pory posiłków. Zamiast trzech będę jadła 5 ale mniejszych. Podjęłam taką decyzję po dzisiejszym obiedzie, byłam tak bardzo głodna, że bezmyślnie objadłam się po brzegi... Lepiej będzie jeść mniejsze porcje, ale za to częściej - tak by nie zdążyć bardzo zgłodnieć. Kolejną ważną sprawą jest picie 2 litrów wody dziennie.


17:15 Zmęczona. Zmęczona. Zmęczona. Mąż zabiera syna na pobliskiego orlika, żeby obejrzeć mecz 7 letniego brata (a więc mojego szwagra). Wreszcie sobie odpocznę... kawa zbożowa z mleczkiem (0,5%) w dłoń, pilot od telewizora w drugą dłoń, nogi na stół i hejże hola! :D Normalnie zjadłabym do tego jakieś ciacho albo chociaż banana czy jabłko, ale na tym etapie diety nie wolno mi jeść takich rzeczy. Mogę co najwyżej powąchać jak daję smakołyki synkowi... Ale daję radę! :)


Jest 18:30, a więc czas na kolację. Dziś uraczyłam się jajecznicą (2 jajka) ze szczypiorkiem usmarzoną na oleju rzepakowym, a do tego trochę sera białego (żółtego tłustego nie można jeść w diecie South Beach). Może nie każdy lubi twaróg (chudy), ale ja lubię bardzo, w związku z tym pół standardowej kostki wylądowało na moim talerzu razem z jajecznicą. Mniam! Do tego mała kawa zbożowa.

Moi chłopcy właśnie wracają do domu, muszą jeszcze tylko skoczyć do marketu po jajka, żeby było co jeść rano (na tej diecie można jeść tyle jajek ile wlezie). Wykąpię synka, położę go spać, a potem dokończę moje baleriny :)


A oto kilka róż spotkanych dziś na spacerze :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kupujemy rybki

Poszukiwania kiecki

Niezidentyfikowany Obiekt Latający