A6W


Mieliśmy dziś naprawiane łóżko, z serwisantem umówiłam się na 8:00 rano więc wstać trzeba było o 7:15. Przygotowałam na śniadanie jajecznicę (usmarzoną na oleju rzepakowym) ze szczypiorkiem i chudą wędliną z piersi indyka - w sam raz dla mnie i mojego synka. Mąż wolał płatki musli (owoce, czekolada, płatki kukurydziane i mleko 3,5% - czyli nic dla mnie). Serwisant zjawił się o umówionej godzinie. Uwinął
się z naprawą w godzinę, posprzątał po sobie i ruszył dalej w swoją stronę. Ja natomiast mogłam zabrać syna na spacer. Poszliśy na targ po warzywa. Jutro na śniadanie zrobię sobie surówkę, do której potrzebne mi będą kolorowe świeże składniki :)

Tak wracając do serwisanta, ciekawa sprawa, że przyjechał z moich rodzinnych stron. Z miasta, w którym się urodziłam i wychowałam, i w dodatku właśnie stamtąd wróciliśmy - pojechaliśmy na dziesięć dni. Taki mały urlop z okazji urodzin babci i dwóch festiwali rozrywkowych. Było przecudnie, pogoda dopisała... niestety okazje do obżarstwa też dopisały! Grill u znajomych, grill u rodziców, piwko, lody, kawiarenki, ciasteczka, obiadki, a na ostatni weekend urodziny babci, na których jak to u babci trzeba było dużo zjeść... Dwa torty, stos muffinek, ciasto czekoladowe... O zgrozo! Opychając się którąś z kolei porcją torcika orzechowego stwierdziłam, że czas już przejść na dietę! Tak jak postanowiłam, tak też zrobiłam i dziś jestem już 3ci dzień grzeczna :) W dodatku ćwiczę dzielnie codziennie. Co prawda dziś jeszcze nie ćwiczyłam, ale co się odwlecze to nie uciecze!

Jest 11:30, synek śpi, mąż zamknął się w swoim gabinecie - pewnie pracuje. Obiad zrobiłam wczoraj (kurczak ze szpinakiem) i starczy też na dziś. Cóż więc mogę począć ze sobą... Duża kawa zbożowa z mlekiem (0,5%), do tego serek wiejski (3%) z plasterkami świerzych rzodkiewek i ogórka prosto z targu... oraz książka. Wypożyczyłam sobie "BIEGAJĄC Z NOŻYCZKAMI" autor: Augusten Burroughs. Podobno szokująca, ale bardzo dobra książka. Jest też film, a więc po przeczytaniu obejrzę sobie też ekranizację...

Mam czasem ochotę na bawarkę, ale będąc na diecie South Beach nie wolno mi pić herbaty czy kawy. Na szczęście kawę przestałam pić już w ciąży i przestawiłam się na zbożówkę.

Usłyszałam dziś od żony teścia (która swoją drogą nie uważa sie za moją teściową, ani za babcię mojego syna... tłumaczy się, że jest za młoda czy coś) komplement: "Ale wyszczuplałaś!" czyli już są efekty :) Dumna! Dumna! Dumna! z siebie jestem :D aż się japa cieszy!

14:15 i czas na obiad czyli kurczak ze szpinakiem na brokułach. Pyszności. Po obiedzie znowu zabiore synka na spacerek. Trzeba wykorzystać ostatnie promienie słońca, no i trochę się poruszać bo dzisiaj nie biegałam.

Kupiłam synkowi MALINY. Dorodne, soczyste, pachnące, o intensywnym kolorze... No i byłam niegrzeczna! Skusiłam się na kilka! Pocieszam się, że przecież to nie czekolada ani lody, które przecież mogłam kupić i zjeść na spacerze i nikt by się nigdy nie dowiedział... Będę musiała teraz odrobić to w brzuszkach dziś wieczorerm.

18:10 Kolacja. Dziś przepis z internetu.
Sycące zawijasy
- salata
- chuda wedlina lub zolty ser o zmniejszonej zawartosci tluszczu
- chudy twarog
- jogurt naturalny bez cukru
- ogorek
- szczypiorek
- jajka
- sol i pieprz do smaku
Najpierw przygotowujemy paste twarogowa - kostke twarogu rozdrabniamy,
dodajemy 3 drobno pokrojone jajka, ogorka i szczypiorek, a nastepnie
zalewamy calym opakowaniem (lub 1/2) jogurtu naturalnego i doprawiamy.
Umyte liscie salaty rozkladamy na talerzu. Na kazdym umieszczamy
plasterek wedliny lub zoltego sera i dodajemy duza lyzke pasty
twarogowej. Zwijamy w rulonik lub jemy jako kanapkę.

20:00 godzina, a ja zabieram się za ćwiczenia. Postanowiłam, że zrealizuję słynny program Weidera pod zacnym tytułem "Aerobiczna 6 Weidera". A co mi tam, jak szaleć to szaleć!! Znalazłam wspaniałe filmiki instruktażowe na youtube: http://www.youtube.com/watch?v=VxhX_wcr3GQ  w pierwszym instuktorka mówi ogólnie jak wykonywać ćwiczenia, a w kolejnych przeprowadza nas przez kolejne dni zestawu ćwiczeń: http://www.youtube.com/watch?v=mBHSM8qmmx8&feature=fvwrel

Poszło mi całkiem sympatycznie, a ponieważ miałam jeszcze siłę na więcej, to chętnie zrobiłam też ćwiczenia na tyłek z Mel B: http://www.youtube.com/watch?v=rsOwRoaRh4I&feature=related
Oraz te ćwiczenia na brzuch, które robiłam przez dwa ostatnie dni: http://www.youtube.com/watch?v=1VSblWprexE

Jestem z siebie zadowolona (mimo tych kilku malinek). To był wspaniały dzień! Mam napięty brzuch, czuję też uda i pośladki... czegóż chcieć więcej :D haha! :) Oby jutro była ładna pogoda bo znowu planuję pobiegać. A puki co - film z mężusiem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kupujemy rybki

Poszukiwania kiecki

Niezidentyfikowany Obiekt Latający