Sprintem przez las!

Jest 15:45, właśnie wróciliśmy z obiadu, zabraliśmy naszego Gościa do mojej ulubionej restauracji w mieście. Zjadłam pysznego łososia na szpinaku z warzywami gotowanymi na parze. Pyszności! Potem kusiło mnie, żeby iść na lody do pobliskiej cukierni, ale jakoś silna wola zwyciężyła i nawet o tym nie wspomniałam.

Na śniadanie około 8:30 zjadłam dziwną miksturę :) twaróg z miodem, płatki musli, kilka kawałków owoców (nektarynki) i polałam to sosem truskawkowym :D (nie takim sztucznym, ale po prostu zrobionym ze świeżych zmiksowanych truskawek) słodkie wyszło :) haha! PYSZNE! I zdrowe bo śniadanie to najważniejszy posiłek dnia i od czasu do czasu można poszaleć :)

Około 10:10 zaczęłam zabawę z hula hop, potem zrobiłam A6W dzień 10! (od jutra utrudnienie, czyli 10 powtórzeń, a nie 8), a o 10:50 ruszyłam na jogging. Na początku było mi ciężko... jakoś tak szybko zaczęłam sapać... a potem się zorientowałam, że przecież biegnę szybciej niż zazwyczaj. Hmmm... zwolniłam więc troszkę, ale potem znowu poczułam, że przyspieszam. Muzykę miałam tą samą co zwykle, rytm w porządku, ale biegłam szybciej... Może to efekt tego pożywnego śniadanka, a może po prostu systematyczne bieganie dodaje mi sił :) W pewnym momencie biegłam na prawdę bardzo szybko. Tak jakbym się z kimś ścigała! :D Wspaniale się potem czułam! Ogólnie biegałam 25 minut bez zatrzymywania. Potem już w drodze powrotnej do domu trochę szłam, ale sporo jeszcze potruchtałam. Najważniejszy jest oddech, jeśli pilnuje się oddechu to wszystkie ćwiczenia przychodzą znacznie łatwiej :) I nagle wszystkie ubrania robią się znacznie za luźne... :D

Tak więc znowu jest piątek, jutro sobota, a w niedzielę znowu dzień ważenia! :) Już nie mogę się doczekać!!

Jest 22:30, na wieczór zaserwowałam sobie jeszcze pół godzinki ćwiczeń: pośladki z Mel B: http://www.youtube.com/watch?v=rsOwRoaRh4I&feature=related oraz ćwiczenia na ABS: http://www.youtube.com/watch?v=nBFdBnIbZRo&feature=player_embedded#! Na zakończenie zrobiłam jeszcze ćwiczenia na mięśnie klatki piersiowej stojąc o pół metra od ściany oparłam na niej dłonie i robiłam "pompki", 3 serie po 22 powtórzenia. Czas do łóżka :) ale zanim pójdę lulu, chyba jeszcze poczytam. Muszę skończyć "Biegając z nożyczkami" :) 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kupujemy rybki

Poszukiwania kiecki

Niezidentyfikowany Obiekt Latający