Posty

Wyświetlanie postów z 2012

Wróciłam na chwilkę...

Po długiej nieobecności postanowiłam, że jednak coś jeszcze napiszę... Ogólnie zdecydowałam się zakończyć tego bloga bo po przeprowadzeniu się do Anglii stwierdziłam, ze rozpocznę pisanie nowego bloga, o innej tematyce. Prawdę mówiąc to ten blog był dla mnie ogromną pomocą, mimo, że nie cieszył się nigdy zbytnią popularnością :D co mi zawsze odpowiadało bo traktowałam go jak pamiętnik... i będę miała do niego zawsze ogromny sentyment i będę tu na pewno zaglądać... no ale czasy się zmieniły, więc i bloga trzeba zmienić. Jeśli chodzi o moją wagę to nadal ważę 71 kg, zdrowo się odżywiam ale nie stronię od czekolady :D trochę mniej ćwiczę ponieważ mam na to mniej czasu z racji nieobecności męża w ciągu dnia, w związku z czym jestem cały czas z synkiem. Ale to nie znaczy, ze się nie ruszam. Często chodzę na spacery z moim maleństwem, często kręcę hula-hopem, często też się rozciągam... tak z nudów. Rzadko kiedy się porządnie spocę, ale to dlatego, ze wciąż mieszkamy z moją teściową do końc...

Wedding Day!

Jest 18:15, po straszliwie męczącym dniu mam chwilę dla siebie... ale nie oznacza to, że synek już śpi. Po prostu mąż się zlitował i wziął go na chwilkę jak już Mały zjadł kolację. Ufff... Jeśli chodzi o pobyt tutaj to jak na razie wszystko jest super! Pod koniec miesiąca wprowadzimy się do naszego nowego lokum, ale póki co mieszkamy z moja teściową :D jakoś da się przeżyć... ma swoje dziwactwa, ale któż ich nie ma, prawda? Stara się być miła, a ja z natury jestem miła :D Ogólnie wszystko jest pozytywnie. Zaczynając od pogody, przez sprzedawców w sklepach, którzy uśmiechają się życząc mi miłego dnia, no i aż po rodzinę męża, która jest cudowna. Mamy tutaj kuzynów, ciotki, wujków, i małych kuzynów dla naszego synka... a poza tym kilku wspaniałych znajomych i przyjaciół :) Doskonałą okazją aby ich wszystkich spotkać było czwartkowe wesele! Było to pierwsze angielskie wesele na jakim byłam. Musze przyznać, że tak dobrze nie bawiłam się odkąd zaszłam w ciążę! Było co prawda z gruntu ina...

W trasie!

Jest 21:00, nareszcie mam okazję usiąść wygodnie na kanapie i napisać co nieco o ostatnich wydarzeniach. A działo się, oj działo! Zacznę może od naszej wycieczki do Anglii. Dzień przed planowanym odlotem doprowadziliśmy mieszkanie do idealnego porządku, wysłaliśmy ostatnie pudła do Anglii i oddaliśmy klucze właścicielce. Jako, że lot mieliśmy mieć wcześnie rano, a na lotnisko odwoził nas mój teść, to postanowiliśmy, że ostatnią noc spędzimy u niego. Wszystko więc poszło dość sprawnie, spakowani i lekko poddenerwowani nachodzącymi zmianami pojechaliśmy spędzić ostatnią noc w kraju w... lodowatym pokoju! Teść się nie postarał i nie nagrzał nam pokoju, a wiedział, że przyjedziemy i wie przecież, że dziecko nie powinno spać w zimnie! Nie będę się rozpisywać na ten temat... musieliśmy jakoś zacisnąć zęby i jak najszybciej położyć się spać bo było już po 21:00, a pobudkę mieliśmy o 3:00! około 22:30 leżeliśmy już we trójkę w łóżku starając się wzajemnie ogrzać :) Wstaliśmy dość sprawnie, z...

Kolejna wyprzedaż mebli!

Nasz kochany Gość poprosił mnie o pomoc w sprzedaży jego mebli z mieszkania, które sprzedał. Oczywiście się zgodziłam bo z reguły lubię pomagać ludziom jeśli mogę. Zajęło mi to jednak sporo czasu i energii dzisiaj. Najpierw musiałam mebelki wystawić na 2 stronach internetowych, potem musiałam odbierać telefony od chętnych potencjalnych nabywców, a gdy już umówiłam się z oglądającymi to musiałam wystąpić w roli tłumacza... cóż, skoro się zgodziłam pomóc to trzeba było załatwić sprawę od początku do końca. No i udało się sprzedać prawie wszystko w jeden dzień :) została jedna szafeczka do sprzedania, ale jak się nie sprzeda to nic się nie stanie :) Podsumowując: mogę być z siebie dumna :) Teraz jest 19:30, moja szklanka jest pełna dietetycznej Coli, a gdzieś w jakiejś pachnącej kuchni ktoś właśnie przygotowuje pizze dla mnie, mężusia i naszego Gościa. Już nie mogę się doczekać... LOL! Tak poza całymi przebojami ze sprzedażą mebli to udało mi się dzisiaj wybrać na prawie dwugodzinny s...

Busy Day!!

Jest 17:30, mój synek dziś wcześnie poszedł spać. Miał długi i wyczerpujący dzień ponieważ musieliśmy iść na zakupy piechotką dzisiaj bo sprzedaliśmy samochód! To zajęło nam 2 godziny... a potem przyjechali moi rodzice i nie mogli się nim nacieszyć. Rodzice przyjechali oczywiście po to, aby się z nami pożegnać przed wylotem do Anglii... zabrali też kilka rzeczy, których nie chcieliśmy wyrzucać. Zabrali też dwa duże kwiaty doniczkowe, które kiedyś zabiorę do Anglii jak przyjedziemy tu autem. Na obiad zrobiłam placki ziemniaczane z sosem pieczarkowym bo tatuś sobie tak zażyczył... ale ja oczywiście byłam grzeczna i dla siebie oddzielnie zrobiłam kurczaka ze szpinakiem :) i do tego oczywiście ukochane brokuły. Poza tym zjadłam kilka ciastek bo mój tata jak zwykle kupił ciastka! pierniczki w czekoladzie i jeszcze takie ciastka z Milki w kształcie pałeczek też w czekoladzie... jasna cholera... a ja miałam jeszcze w lodówce lody, które oczywiście też zjedliśmy. Postaram się jutro wybrać n...

3 dni pakowania...

Od trzech dni nic nie pisałam, a to dlatego, że organizowanie sobie życia w innym kraju jest czasochłonne... Sprzedaliśmy wczoraj kanapę. Jutro prawdopodobnie sprzedamy stół i krzesła. Większość kartonów jest już gotowa do wysłania. Kurier na jutro jest już zamówiony... jakoś idzie........ aczkolwiek nie mam czasu na nic innego.  Teraz jest 14:00, obiad mam ugotowany bo wczoraj zrobiłam duży garnek pomidorówki :) Nie gotuję jej zbyt często, a jak już zrobię to jem ją potem z jakimś takim sentymentem. Smak dzieciństwa można powiedzieć...  Przedwczoraj się ważyłam. To co zobaczyłam na skali wagi lekko mnie oszołomiło... 71 kg. Biorąc po uwagę fakt, że ostatnio niewiele ćwiczę, to trochę dziwne... no ale nadal robię A6W i biegam czasami więc...  widocznie to wystarcza, aby dalej gubić wagę. Wczoraj biegałam przy zerowej temperaturze. Ciekawe doświadczenie... Szkoda tylko, że większość ubrań na mnie wisi. Ok, wracam do pakowania... o 16:00 zjemy obiad, a potem obejrzymy B...

Wyprzedaż

Obraz
Właśnie usunęłam post z 22.10.12. przez przypadek... Ale udało mi się go URATOWAĆ, z tym, że nie udało mi się go wrzucić z powrotem tam gdzie był. Dlatego umieszczam go tutaj, tak dla porządku... Jest godzina 12:00, w dalszym ciągu wystawiam mój dobytek na sprzedaż... całkiem nieźle mi to idzie. Nie mogę się doczekać wyjazdu do Anglii, aczkolwiek muszę przyznać, że cała ta przeprowadzka jest dla mnie stresująca. Na śniadanie mąż zrobił omlet z serem. Zjadłam bo tak pięknie pachniał... i jeszcze lepiej smakował. Po śniadaniu poszłam na jogging, pokręciłam też hula hopem, a wieczorem zrobię A6W. Mąż idzie na piłkę nożną jak w każdy poniedziałek, więc ja się rzucę na podłogę i spocę się trochę. A teraz wracam do robienia zdjęć moim meblom... heh... Jest 21:30, mąż za jakieś pół godziny wróci z piłki nożnej, a ja właśnie skończyłam ćwiczenia. Dzisiaj zrobiłam pośladki z Mel B i A6W dzień 25, czyli 16 powtórzeń. Jestem zadowolona ze swojej pracy i zaraz idę pod prysznic :) To był dłu...

Nic tu po nas

Jest 23:00, właśnie zrobiłam A6W dzień 27, czyli pierwszy dzień z 18 powtórzeniami. Nie było jakoś szczególnie ciężko, aczkolwiek mam nadzieję, że robię ćwiczenia prawidłowo... myślę, że tak bo widzę efekty.  Dzień minął mi jakoś tak... dziwnie. Miałam szczęście spotkać znajomego, który mnie kiedyś mocno do siebie zraził i dlatego nigdy się już z nim nie widywałam. A dzisiaj UPS... przypadkiem na mieście. Przywitałam się kulturalnie, pogadałam o pogodzie (śnieg padał!) On mi powiedział, że wyszczuplałam, że ładnie wyglądam itd. Ja powiedziałam, że muszę synka zapakować jak najszybciej do auta bo pada i zimno... i jakoś tak udało mi się czmychnąć. No nic. Nie ważne... Idę spać. Muszę wypocząć bo jutro znowu będę pakować manatki...

Deszcze niespokojne

Jest 22:00, cały dzień dzisiaj padało! Nie miałam nawet ochoty wystawić nosa za drzwi balkonu. Chlupa, plucha i szaruga.... Ale był jeden pozytywny akcent dnia. Miałam dzisiaj gościa... Odwiedziła mnie Monika L. i bardzo się cieszę, że mnie odwiedziła :) Jak zwykle przegadałyśmy kilka godzin... i zawsze nam mało :) Może uda nam się spotkać w większym gronie przed naszym wylotem do Anglii, mam nadzieję, że mnie znajomi nie zawiodą.  Trochę się stresowałam tym wyjazdem, ale teraz widzę, że to jest bardzo dobra decyzja. Nie mam powodu się bać czegokolwiek. Będzie dobrze! :) Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień to głównie spędziłam go pakując różne graty. Poza tym nie ćwiczyłam, nie odżywiałam się dietetycznie i nie przejmuję się tym nic a nic :) LOL! A tu coś na dobranoc :) http://www.youtube.com/watch?v=b15pCWeKdzw http://www.youtube.com/watch?v=B_geuq76Cig

Nie mówmy o tym...

Jest 22:00. Miałam ciężki dzień. Dużo sortowania, pakowania, dzwonienia... i jakoś nie chce mi się nic dzisiaj pisać. Nie wychodziłam dziś z domu... Masakra! Padam na twarz, idę spać!

Wyprzedaży ciąg dalszy

Jest godzina 20:30, obejrzeliśmy właśnie nowy odcinek Boardwalk Empire - godny polecenia serial o czasach amerykańskiej prohibicji. Ogólnie dzień minął owocnie. Sprzedaliśmy telewizor, dwa rowery, mamy osobę zainteresowaną stołem z 4ma krzesłami na jutro. Pomału się to wszystko rozchodzi...  Na śniadanie dzisiaj zjadłam sałatkę z serka wiejskiego, rzodkiewek, ogórka i pomidora. Na obiad ugotowałam zupę buraczkową, która wyszła przepyszna!! Jutro wrzucę zdjęcie... Na kolację zjadłam pełnoziarniste płatki z jogurtem naturalnym. Poza tym pozwoliłam sobie na małe co nieco w postaci Alpejskigo Mleczka od Milki... Ups ;) Jest 23:00, właśnie spędziłam pół godziny na podłodze robiąc moje ukochane ABW  http://www.youtube.com/watch?v=hxWDtl9W2E0&feature=fvwrel   dzień 26! Od jutra 18 powtórzeń!! A teraz czas spać! :)

SELL

Jest 21:00, nie będę dużo pisać bo nie mam czasu. Wystawiam nasze meble w internecie na sprzedaż! Przeprowadzamy się niebawem do Anglii!! Miałam dzisiaj trochę czasu pokręcić hula hopem, i to by było na tyle. Ale obiecałam sobie, że od jutra rygor! WIĘC DO DZIEŁA!! PS. Post na dzień jutrzejszy, czyli 22.10.12. znajduje się nieco wyżej, dn. 26.10.12 przypadkiem został usunięty, ale odratowany i wstawiony w bieżącym dniu!

Popływaliśmy sobie :)

11:06, synek padł już w drodze do domu... w drodze z basenu oczywiście :) Śpi teraz sobie smacznie. Ja zajadam Activie śliwkową i popijam herbatką :) Jestem zrelaksowana i szczęśliwa. Spędziłam sporo czasu w saunie parowe i suchej :) Jest super! Na śniadanie jedliśmy jajka gotowane. Ja zjadłam 2 z twarożkiem wiejskim i rzodkiewkami, oraz szczypiorkiem. Na obiad mąż zrobi curry z pieczarkami i brokułami :) Znalazłam coś takiego, może dzisiaj wypróbuję:  http://www.youtube.com/watch?v=0Fk1N-1fGnU  Jest 18:30, właśnie położyłam synka spać. Mam lenia. Nie chce mi się kompletnie nic robić. To chyba od tego pływania dzisiejszego. A więc na dziś odpuszczam.

Dark Shadows

Jest 11:00, właśnie wyszłam z łazienki cała czysta i pachnąca :) Oczywiście brałam prysznic po bieganiu :) Cudownie się czuję. Później zrobię jeszcze dodatkowe ćwiczenia. Oczywiście przed i po bieganiu pokręciłam hula hopem i porozciągałam się :) Czuję, że wskoczyłam na właściwe tory :) Jest 17:00, właśnie zjedliśmy obiadek - Kurczak z pieczarkami zapiekany w cieście. Wcześniej poszłam z syneczkiem na 1,5 godzinny spacer :) Pogoda jest cudowna :)) Jest 22:30, właśnie zamierzam zrobić A6W, ale najpierw napiszę kilka słów o filmie, który dzisiaj obejrzeliśmy z mężem. Film T. Burtona, oczywiście z Helena i Deppem... Gra tam też Pfeiffer, ale jakoś nie zachwyca. Do tego genialna w swojej roli Eva Green, która po tej roli wskoczyła do mojego top 10. Generalnie wielki plus za fabułę i ogólnie klimat filmu... Mi się podobał! A teraz do dzieła... spalmy te chipsy... ups. 23:00, właśnie skończyłam A6W! 16 powtórzeń to taka mała masakra! Ale dałam radę... Ufff...

Olej rycynowy

Jest 10:00, właśnie zjadłam śniadanie - jajecznicę ze szczypiorkiem.  Wczoraj wypróbowałam coś nowego - olej rycynowy. Wyczytałam w internecie, że ten olej ma lecznicze właściwości i nałożony na twarz, paznokcie lub na włosy poprawia ich kondycję. Zrobiłam więc maseczkę z 2 żółtek, łyżki oliwy i łyżki oleju rycynowego, dodałam kilka kropelek cytryny i taką miksturę wtarłam w skórę głowy i we włosy. Zawinęłam w worek foliowy na godzinę. Twarz natomiast wyczyściłam wacikiem i mleczkiem do demakijażu. Potem wacikami do uszu nałożyłam olej rycynowy na buzię, brwi, wszystkie kąciki naokoło nosa i upewniłam się, że cała się porządnie błyszczę. Zostawiłam tak, aby się wsiąkło i dzisiaj rano miałam buzię jak pupcia niemowlaka :) Włosy natomiast spłukałam, wymyłam szamponem i nawinęłam na wałki :) Musiałam na nich spać rzecz jasna, ale czego się nie robi dla urody! :D loczki są piękne... już nie mogę się doczekać aż wyjdę na kawę do znajomej, żeby się nimi pochwalić! Jest 21:30, obejrzał...

Piękna złota jesień

Jest 12:30, synek śpi, ja właśnie obejrzałam wczorajszy odcinek serialu Prawo Agaty :) Ale wcześniej... POBIEGAŁAM! :D Cudownie jest móc znowu biegać! A do tego las wygląda tak pięknie :) Złote liście i kasztany :) ach, cudownie! Mam nadzieję, że nie będzie padać do końca października, żebym mogła biegać jak najwięcej! :) I nawet zimno nie jest! Jest 14:30, całą rodzinką wybieramy się na spacerek do parku :) Jest 16:00, na obiad zjedliśmy wczorajszy rosołek. 

Różowo mi!

Dziś spałam do godziny 10! Mam wspaniałego męża, który pozwala mi czasami odespać. Na śniadanie zjadłam jajecznicę z dwóch jaj, ze szczypiorkiem i do tego kilka kawałków pomidora i odrobina twarogu chudego. Mniam! Po śniadaniu około 12:10 poszłam POBIEGAĆ! Jak zwykle na 30 minut. Stała trasa :) Cudowne uczucie! Akurat tamtędy przechodził starszy mężczyzna o kulach, ze sporą nadwagą. Powiedziałam do niego "Miłego dnia" uniosłam kciuk do góry i nie zatrzymując się pobiegłam dalej :) Miłe to było uczucie, a on się tak serdecznie uśmiechną :) Wracając znowu go spotkałam... ja przebiegłam swoją trasę, a on przeszedł o tych kulach i z tą nadwagą zaledwie 50 metrów... Znowu uniosłam kciuki w górę i powiedziałam "Byle do przodu". A on znowu się uśmiechną. Tak szczerze :) Oczami, nie tylko ustami :) Całą gębą! Miłe to było niesamowicie! :) Wieczorem zrobię brzuszki! A teraz idę ugotować rosołek na obiad! :)

Za wczoraj

Znowu muszę napisać posta za wczoraj, żeby utrzymać właściwą ilość postów odpowiadającą ilości dni od założenia bloga.  Jest 14:00, popijam herbatkę zieloną. Wczoraj poszłam na długi spacer z synem i to było swego rodzaju przełamanie lodów po przeziębieniu. Na obiad zjedliśmy kurczaka ze szpinakiem z poprzedniego dnia.  Generalnie dzień jak co dzień, jakoś tak wyszło, że nic nie napisałam. Jak mąż wrócił z piłki nożnej to obejrzeliśmy Dextera i poszliśmy spać :)

Odwiedziny siostry

Jest godzina 20:00, synek smacznie śpi, więc mogę w końcu coś napisać. Dzisiaj odwiedziła mnie moje siostra :) zrobiłam z tej okazji obiad - kurczaka ze szpinakiem. Wszystko bardzo pysznie wyszło, nawet wzięła przepis na kurczaka :) Oddałam jej przy okazji jedną z moich roślinek, bo po mału muszę zacząć je rozdawać przed przeprowadzką do Anglii. Generalnie nie ćwiczyłam od wieków!! Poza małymi sesjami z hula hopem. ALE OD JUTRA WRACAM NA WŁAŚCIWE TORY!! Dieta pełna parą i jogging (o ile pogoda będzie dobra), brzuszki  i ćwiczenia!! JUŻ NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ!

Przytulisko!

Jest 18:00, na obiado-kolację zjedliśmy dzisiaj pizzę. Kupiliśmy mrożone i trochę je udoskonaliliśmy pieczarkami i serem, do tego zrobiłam sos czosnkowy z jogurtu naturalnego.  Musieliśmy zrobić coś takiego na szybko bo nie mieliśmy czasu nic ugotować ponieważ wybraliśmy się dziś za miasto do schroniska dla zwierząt - Przytulisko Dąbrówka. Bardzo się tam synkowi podobało. Wszystkie te szczekające psy!! Po prostu super! Zebrałam u rodziny kilka starych ręczników i koców, właściwie to był tego cały wór! I pojechaliśmy z kuzynką męża i jej rodziną. Udany wypad. Nawet spodobała mi się jedna psinka o imieniu Barbie! Ale nie mogłam jej zabrać do domu bo nasze mieszkanie nie jest dobrym miejscem dla takiego pieska... po prostu nie mamy miejsca, a poza tym niebawem będziemy się przeprowadzać do Anglii, więc nie miało by to najmniejszego sensu.

Niezidentyfikowany Obiekt Latający

Jest 19:30, synek jeszcze nie śpi, mąż jeszcze nie wrócił z piłki. Ja właśnie pokręciłam 15 minut hula hopem. Jak położę małego spać to planuję zrobić A6W - dzień 23, czyli 16 powtórzeń. Już nie mogę się doczekać! Wyszłam dziś na godzinny spacerek z synkiem i muszę powiedzieć, że nie był to tylko zwykły spacer bo... zobaczyłam na niebie coś dziwnego. A mianowicie jakiś obiekt, który nazwałabym po prostu UFO! Był wysoko, miał owalny kształt i poruszał się w dziwnym jednostajnym tempie... po czym wystrzelił w górę i zniknął. Nie wiem czy było to UFO, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy. Nie był to na pewno samolot, ponieważ nie było białych smug za tym obiektem... Najmniejszych smug nie było! A zawsze za samolotem są. I nawet z drugiej strony nieba leciał samolot i wyglądał całkiem normalnie, a to UFO wyglądało inaczej. No cóż... Chyba nigdy się nie dowiem co to było. Ale doświadczenie zapewne niepowtarzalne. No chyba, że stanie się to normą na naszym niebie :D Dobrze by było, gd...

Za wczoraj.........

No i znowu muszę zostawić posta za wczoraj. A to dlatego, że nie chciało mi się wczoraj pisać... jakoś tak nie miałam weny Jest teraz godzina 14:00, jesteśmy po obiedzie - placuszki z jabłkami i cynamonem. Wczoraj za to jedliśmy jajko sadzone z groszkiem i marchewką oraz ziemniaki dla chłopaków. Jakoś tak nie miałam weny nie tylko na pisanie, ale i na gotowanie obiadu. Generalnie ciągle mnie męczy cieknący noc i kaszel... synek już chyba troszkę lepiej się czuje. Nie robię nic oprócz hula hop od czasu do czasu. I źle mi z tym :( muszę pobiegać, poćwiczyć... Już niedługo się uda! Muszę się tylko do końca wykurować, bo nie chcę ryzykować, że mi się pogorszy.

I feel blue...

Jest 21:00, pokręciłam dzisiaj trochę hula hopem. Nie miałam weny na nic więcej, ale może jutro się uda. Miałam dzisiaj małe starcie z mężem... ogólnie poszło o pierdołę, ale i tak mam przez to kiepski humor. Szybko o dzisiejszych posiłkach: śniadanie - jajecznica z 2 jajek ze szczypiorkiem i twaróg na boku. Obiad - wczorajsza zupa krem brokułowa z jogurtem naturalnym. Kolacja - płatki pełnoziarniste musli z jogurtem. W międzyczasie 3 herbaty zielone, filiżanka kawy i chyba 3 kawy zbożowe. Do tego kilka ciastek pełnoziarnistych DIGESTIVE. To tyle. Deszcz pada już chyba 5ty dzień z rzędu. Idę poczytać książkę... Tak, tak. ciągle męczę tą samą "Biegając z nożyczkami" bo nie mam kiedy czytać. OK. Idę. http://www.youtube.com/watch?v=HHFpq3rRctI P.S. Dzisiejszy post jest na niebiesko, bo taki mam humor :(

Leniwiec!

Jest godzina 14:00, synek zajada ciacho pełnoziarniste, a ja robię zupkę krem brokułową z wczorajszego rosołku. Mam smaczka na tą zupkę od kilku dni :) Przeglądałam dziś znowu kilka filmików w youtube na temat fryzur. Muszę coś wybrać dla siebie na to wesele, na które lecimy do Anglii. Na razie nie znalazłam nic co by mnie powaliło na kolana... Ale nie poddaję się i dalej szukam i wypróbowuję to, co wydaje mi się godne uwagi :) Jest godzina 16:00. Zjedliśmy pyszną zupkę :) a ja nadal przeglądam filmiki z fryzurami. Za oknem ponuro i deszczowo. Jakoś nie mam dziś ochoty nigdzie wychodzić... Mam za to w planach trochę poćwiczyć później. Może nawet będę kontynuować A6W. Eh, zobaczę co z tego wyjdzie... Jest godzina 20:00. Pokręciłam dzisiaj trochę hula hopem. Nic więcej mi się nie udało zrobić, a teraz siadamy z mężem na kanapie i będziemy oglądać "Zakazane imperium".  JUTRO ZROBIĘ COŚ WIĘCEJ!!

Nowe danie!

Obraz
Jest godzina 20:00, mąż wyszedł grać w piłkę., synek śpi, a ja w końcu mam okazję napisać tego posta! :D Dzisiaj miałam posprzątać całe mieszkanie, ale udało mi się jedynie ogarnąć kuchnię... to zapewne dla tego, że jeszcze z synkiem jesteśmy nieco smarkający, kaszlący i marudzący... W każdym razie lepsze to niż nic. Na obiad zrobiłam takie oto cudo: Pierś kurczaka z cukinią i brokułami. Miałam trzy składniki i udało mi się z nich stworzyć coś przepysznego! Cukinię i brokuły pokroiłam na widoczne na zdjęciu cząstki/krążki, po czym zalałam je marynatą. Marynata: 5 łyżek oleju rzepakowego, 4 łyżki wody, 2 ząbki czosnku. Odstawiłam na 30 minut do zimnego piekarnika. Po tym czasie włączyłam piekarnik na kolejne 20 minut. W tym czasie przygotowałam mięso. Musiałam piersi odkroić od kości. Użyłam tylko jednej piersi, drugą usmażył sobie później mój mąż. Pierś pokroiłam w kawałki i na patelni wymieszałam z przyprawą ziołową do grilla. Następnie skropiłam olejem rzepakowym. Kość od pier...

Post za wczoraj

Obraz
Jest 10:00, zaraz zaczynam domowe porządki. Najpierw jednak napiszę posta za wczoraj. Pojechaliśmy na to przyjęcie urodzinowe. Było miło i sympatycznie :) zjadłam trochę słodkości... ale to nic bo jakimś cudem nie tyję od nich. Ludzie mówili mi jak świetnie wyglądam i jak dużo schudłam. Mam powody do dumy i radości. Jest fajnie. A oto zdjęcie tortu, który zrobiła jedna z kuzynek mojego męża: Mam tylko jeden mały problem. Sukienka, którą kupiłam ponad 2 tygodnie temu robi się trochę luźna... cały czas chudnę... To tyle na teraz. Później napiszę właściwego posta :) zobaczymy co przyniesie dzień.

Przeziębienia ciąg dalszy

Jest godzina 12:00, czuję się już dzisiaj nieco lepiej. Synek też widocznie nieco się ożywił. Nadal smarkamy, ale gardło już tak nie dokucza dzięki temu syropkowi z cebuli i zapewne dzięki drogim lekom z apteki. Wypoczynek też swoje zrobił bo poszłam spać wczoraj przed 21:00, a wstałam około 8:00. Jest ok. Nie jestem oczywiście w stanie iść pobiegać... z resztą i tak bym nie poszła bo pada. Ale bardzo bym chciała... brakuje mi tego. Może zrobię później jakieś brzuszki... Na obiad dzisiaj zrobię placuszki z jabłkami i cynamonem... mało to dietetyczne... ale mówi się trudno. Trzeba o siebie dbać przy przeziębieniu.  Odnośnie jutrzejszej imprezy urodzinowej, to mamy już kupiony prezent, więc głupio byłoby nie pójść. Z resztą już lepiej się czujemy więc na pewno nic się nikomu nie stanie :)  Jest 18:30, jestem zmęczona i zła. Chciałam mężowi przeszyć dziurę w koszulce na szwie i nie mogę bo maszyna szwankuje!!!! Jestem tak sfrustrowana, że mam ochotę krzyczeć! Poza tym mam już...

MASAKRA!

Jest godzina 20:00. Właśnie położyłam moje dzieciątko spać. Przeziębiony wydaje się być jeszcze bardziej rozczulający niż zwykle. Ja natomiast już nie tak bardzo... Jestem poddenerwowana, niezadowolona ze wszystkiego, z muchami w nosie... wściekła i naburmuszona! Mam dość zapchanego nosa, z którego ciągle coś cieknie, kichania, bólu gardła i ogólnego otępienia! MASAKRA! Przygotowałam sobie syrop z cebuli i cukru. Zjadłam też dzisiaj z 5 ząbków czosnku ze śniadaniem i obiadem... Na obiad zrobiłam rybkę z brokułami i sosem czosnkowym. Mąż jadł stek. Generalnie oddech mam nieprzyjemny :/ Ogólnie jestem nieprzyjemna dzisiaj... mam nadzieję, że jutro będzie lepiej. Idę spać! P.S. A w niedziele znowu mamy zaproszenie na urodziny małolata z rodziny... Ciekawe czy zdążymy się wykurować.

Fuj, choróbsko!

Jest godzina 11:00, synek właśnie poszedł spać po straszny przejściach... Jesteśmy przeziębieni! :( Mąż złapał coś grając w piłkę na dworze... Jemu już przechodzi, ale za to sprzedał to paskudztwo nam. Synuś ma problemy z oddychaniem przez nos, kaszle... ogólnie mizernie się czuje :( Ja tak samo. Dlatego właśnie wczoraj nie dodałam posta. Leki na takie niby to zwykłe przeziębienie wyniosły mnie 101zł. Koszmar co się w tym kraju wyrabia! Wyjeżdżamy do Anglii jak najszybciej się da, mąż już wszystko organizuje. Jak tylko będzie wszystko gotowe, to pakujemy się i lecimy. Nie patrząc za siebie. Dodaję więc ten post za wczoraj bo chcę utrzymać ciągłość i prawidłową ilość dni.

Cholerny brzuszek!

Jest 17:00, właśnie wróciłam ze spacerku. Synek się domagał więc oczywiście nie mogłam mu odmówić... Pogoda jest piękna :) można powiedzieć, ze złoci się nasza Polska jesień. Fantastycznie jest! Rano pobiegałam 30 minut jak zwykle. Poza tym poszperałam w internecie na temat diet i nadal uważam, że najlepszą opcją jest South Beach. jest tyle propozycji w internecie, płatnych i bezpłatnych... ale uważam, że te rygorystyczne rozmaite diety po prostu wyniszczają organizm i nie są wcale skuteczne bo zazwyczaj i tak ma się po nich efekt jojo. Moja dieta na zdrowy rozsądek jest najlepsza. Oczywiście nie zapominając o ruchu przynajmniej 3 razy w tygodniu.  Jest 22:00, mąż ogląda mecz, synek śpi a ja zajadam musli :) Może jest trochę późno na jedzenie, ale głodna byłam. Na obiad zjadłam dzisiaj przepyszną rybkę z brokułami. Brokuły były na parze zrobione, a ryba zawinięta w folię i upieczona w piekarniku przez 35 minut. A ponieważ nie miałam w domu przyprawy do ryb, to użyłam przyprawy d...

Dzień jak codzień

Jest godzina 15:00, właśnie wróciłam z synkiem z placu zabaw :) Mamy dziś piękną pogodę, dlatego jak mąż skończy pracę (około 17:00), to wybierzemy się jeszcze na spacerek.  Wstaliśmy dzisiaj o 8:00, troszkę sobie poleżakowaliśmy. Jak już się ruszyliśmy z łóżka to oczywiście pojawiło się odwieczne pytanie "co na śniadanie"... chłopaki zjedli parówki, a ja po dłuższym wgapianiu się w lodówkę usmażyłam sobie jajecznicę z 2 jajek ze szczypiorkiem... Nie miałam weny dzisiaj.  Na obiad zjedliśmy resztę wczorajszego kurczaka ze szpinakiem :) lubię robić obiad na dwa dni.  Oczywiście z racji pięknej pogody wybrałam się dzisiaj na jogging, zrobiłam dzisiaj nieco dłuższy dystans i biegałam 30 minut bez zatrzymywania! Wymęczyłam się, ale po powrocie do domu byłam bardzo z siebie dumna :) pokręciłam jeszcze hula hopem i porozciągałam się troszkę :)

74 kg!

Jest godzina 12:00, synek śpi smacznie w swoim łóżeczku :) Jestem pod ogromnym wrażeniem bo dzisiaj to tatuś położył dziecko spać, a zawsze to ja musiałam to robić. Pogoda wypiękniała, więc poszłam pobiegać, mając tą świadomość, że jak wrócę to będę musiała małego położyć lulu. Jak weszłam do mieszkania, mąż położył palec na usta i mówi "ciiii". O szok! Dziecko śpi, sam go położył spać... Nie mogę wyjść z podziwu. Dzięki temu mogłam od razu zrobić sobie brzuszki  http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&NR=1&v=OTbthOQVhMQ  i potem jeszcze odebrać dług od męża... bo winny mi był pewną przysługę małżeńską ;) Dzisiaj na obiad zaplanowałam kurczaka ze szpinakiem i marchewką. Przepis podawałam wcześniej. Dawno nie jedliśmy tego dania, a bardzo je lubimy :) To jest idealny obiad dla całej rodziny. Jest 17:30, obiad dochodzi w piekarniku i zaraz będziemy jeść :) Jestem dzisiaj bardzo z siebie dumna, ponieważ zważyłam się (wczoraj zapomniałam) i uwaga, uwaga! Ważę.....

Dzień Chłopaka

Dziś dzień chłopaka! Razem z mężem zabraliśmy naszego synka do Świata Zabaw w Gdyni! Jest to taki wielki plac zabaw, gdzie za wstęp się płaci i trzeba chodzić w skarpetkach :) haha! Świetnie spędziliśmy czas. Synek wybawił się po wsze czasy! :D My też mieliśmy sporo radości i mnóstwo zdjęć przy okazji! Wspaniały dzień! Teraz jest 19:30, synek już śpi, a ja zaczynam oglądać 4 odcinek serialu "Go On" z Matthew Perry (wspaniały Chandler z "Przyjaciół"). To nowy serial, jest dość zabawny i mogę go spokojnie każdemu polecić. Później o 21:00 będziemy oglądać X-Factor (UK) i dowiemy się kto będzie w programach na żywo! Już nie mogę się doczekać.  Niestety nie udało mi się dzisiaj ruszyć tyłka i poćwiczyć, ale nadrobię jutro. Powiedziałam sobie, że zaczynam od zera. Czyli nie ważne ile do tej pory schudłam, po prostu zaczynam tak, jakbym nie była wcześniej na diecie. Ściągnęłam ten pomysł od męża. Ostatnio wybrałam się z synkiem na mecz i drużyna mojego męża już w 3 minuc...

Zupa z dyni

Obraz
Jest 10:30, dzisiaj udało mi się pobiegać! jak zwykle pół godzinki. Przed bieganiem zrobiłam 10 minut hula hop. Później jeszcze zrobię brzuszki i co tylko jeszcze mi się uda. Na śniadanie zjadłam naleśniki z nadzieniem z dyni i twarogu. Bardzo dobre!  http://www.kwestiasmaku.com/zielony_srodek/dynia/nalesniki_z_dynia/przepis.html Na obiad zaplanowałam zupkę dyniową:  http://www.kwestiasmaku.com/zielony_srodek/dynia/zupa_z_pieczonej_dyni/przepis.html A teraz zamierzam ogarnąć synka i wybieram się na spacer. Pogoda się poprawiła i dzisiaj świeci piękne słonko! :) Jest godzina 14:00, właśnie zjedliśmy obiadek, który był bardzo mniam! Oto moja piękna zupka krem z dyni z mleczną pianką! Teraz mąż ogląda jakiś mecz... jak zwykle, a ja będę się nudzić jak mops. Mam jeszcze połowę dyni więc chyba poszperam w przepisach i zrobię coś ciekawego na kolację...  Jest 23:00, właśnie obejrzeliśmy X-Factor (UK) i zaraz zamierzam położyć się spać... nie wiem jak mój m...

Jumping Fish

Jest godzina 12:00, właśnie obejrzałam dwa nowe odcinki New Girl, bardzo lubię główną bohaterkę... podoba mi się jej specyficzny sposób bycia :) Poza tym podoba mi się, że mieszka z trzema współlokatorami i każdy z nich wiedzie beztroskie życie... jak studenci niemalże.  Właśnie położyłam synka spać, może jak się obudzi to pójdziemy na spacer. A póki co, powinnam chyba zrobić A6W i jakieś inne ćwiczenia... Nie wiem czemu tak strasznie mi się nie chce... Obiad mam zrobiony - wczorajszy. A na śniadanie zjadłam musli z jogurtem naturalnym. Chyba od następnego poniedziałku będę musiała wrócić do pierwszego etapu diety... Bo tak mi się coś wydaje, że za dużo sobie pozwalam... Generalnie mam dzisiaj chyba gorszy humor niż zwykle. To chyba dlatego, że dawno nie biegałam. Jak sobie pobiegam to wszystko ze mnie schodzi... cała ta negatywna skorupka... Więc  dobrze by było gdybym mogła się wybrać na jogging. Cały poranek padało, a teraz pomalutku słonko wychodzi zza chmurki. Aha, był...

Serial za serialem...

Jest 8:30, zajadam śniadanko popijając zbożówką. Od dziś postanowiłam pić czarną... wcześniej dodawałam mleka 0,5% lub 1,5%, ale znudziła mi się ta wersja troszeczkę... Na śniadanie zrobiłam sobie sałatkę z serkiem wiejskim, chudą wędlinką, ogórkiem świeżym, rzodkiewkami i pomidorem. Dobrze popieprzyłam! Bo lubię ;) Poza tym wstawiłam obiad - rosołek. Później zrobię z niego dla siebie brokułową krem, a dla męża fasolową z żółtej fasoli szparagowej i z ziemniakami. Synek dostanie tą wersję, na którą będzie miał ochotę :) Wczoraj już nie usiadłam do komputera bo pojechaliśmy na zakupy, a potem zrobiliśmy sobie mały maraton z naszym nowym serialem: Boardwalk Empire  http://www.hbo.com/boardwalk-empire/index.html . Muszę się niestety znowu przyznać do małych grzeszków: czekolada i chipsy paprykowe chilli! Niegrzecznie! No ale raz na jakiś czas nie zaszkodzi! :D Jeśli chodzi o seriale to ja oglądam ich sporo, a mój mąż kilka z nich ogląda ze mną: - te oglądamy razem: Dexter Breakin...

Czas wzmocnić ramiona!

Dzisiaj wstałam o 5:20. Mój synek chyba stwierdził, że gary same się nie umyją i jeśli wstanę wcześniej to będę miała więcej czasu na sprzątanie :) Tak więc pozmywałam i zjedliśmy śniadanko: on dostał paróweczkę z chlebkiem, a ja zjadłam kromkę pełnoziarnistego pieczywa z chudą wędlinką i plasterkiem pomidora. Synek też zjadł trochę pomidora bez skóry. O 7:00 stwierdziłam, że jeśli nie prześpię jeszcze przynajmniej godziny to będę miała muchy w nosie całą resztę dnia... Obudziłam więc męża i przekonałam by wziął małego na spacer. Zasnęłam. I spałam do 11! czyli jeszcze około 4 godziny! Mąż pojechał w odwiedziny do swojego ojca, pomyślał, że da mi czas na jogging i sprzątanie i co tam jeszcze... a ja zwyczajnie spałam! Mój organizm najwidoczniej musiał nadrobić zaległości. Dobrze, że nikt nie zadzwonił do drzwi! :) Jak już wstałam i ogarnęłam z grubsza mieszkanie zaczęłam rozgrzewkę, potem A6W (dzień 22! czyli od jutra 16 powtórzeń), zrobiłam ćwiczenia na pośladki z Mel B i nowość c...

Rybka...

Obraz
Jest 19:00, synek już śpi, a ja zamierzam zrobić moje dzisiejsze A6W, ale strasznie mi to opornie idzie... Mąż mówi "just do it already", ale mi się nieee chceeee.... Rano pobiegałam! Dłuższy dystans niż zwykle w tym samym czasie (30 min). Poza tym uwiodłam męża w ciągu dnia... hehe! ;) Więc to też dodatkowy wysiłek i jakże przyjemny... No ale zrobię to A6W. Zaraz jak skończę pisać... A chcę jeszcze napisać o dzisiejszych posiłkach i dzisiejszym poranku. Rano wstałam około 7:30, zjadłam z synkiem jajecznicę ze szczypiorkiem na oleju rzepakowym. Po śniadaniu poszłam obudzić męża (dałam mu dłużej pospać) i zostawiłam z nim synka. Potem poszłam nakarmić rybki i niestety stwierdziłam, że w akwarium jedna z nich pływa do góry brzuchem. Przykre... ale takie jest życie. Tradycyjnie odprawiliśmy ją na tamten świat spuszczając ją w odmętach muszli klozetowej. I to było na tyle... tak przynajmniej myślałam do czasu aż otworzyłam folder ze zdjęciami z dzisiejszego wypadu na plac zabaw...

Zupa z PORA!

Jest 14:00, niestety nie udało mi się dzisiaj pobiegać ponieważ miałam trochę załatwiania spraw od rana. Potem zaczęłam sprzątać mieszkanie i nagle zrobiła się 14:00... czyli już nie pobiegam bo mąż zajęty i z synkiem nie posiedzi... Poza tym zaczyna znowu padać. Na obiad dziś mąż zażyczył sobie stek, w związku z tym ja i synek zjemy rybkę (nie lubię steku). Do tego jakieś warzywa :) Jest 17:30, właśnie zjedliśmy obiadek :) Zrobiłam rybkę z cukinią, a do tego zupkę krem z pora - cudowna!! Skorzystałam z tego przepisu:  http://kuchniaobledniezdrowa.blogspot.com/2012/03/zupa-porowa-z-pieczonym-czosnkiem.html   ale wprowadziłam trzy zmiany: nie dodałam gałki bo nie miałam akurat w domu, nie dodałam też ziemniaków, zamiast nich dorzuciłam marchewkę :) i nie podałam zupy z żadnym dodatkiem bo jadłam z rybką wszystko więc jeszcze kasza czy coś tego typu to by było za dużo. Po zmiksowaniu zupka wyszła lekko pomarańczowa w kolorze i przepyszna w smaku. Synkowi też smakowała :) i do...

Idziemy na urodziny!

Dzisiaj od rana przygotowywałam się do wyjścia na przyjęcie urodzinowe kuzyna mojego synka :) Miałam ubrać się elegancko, ale zmieniłam zdanie w ostatniej chwili wybierając jeansy i koszulkę oraz wysoki kucyk zamiast rozpuszczonych włosów. Dobrze zrobiłam... bo wszyscy przyszli ubrani raczej na luzie :) Było sympatycznie, miło, dużo śmiechu, dużo zabawek, dużo zabawy i dużo krzyczących dzieci :D Był i tort urodzinowy, a więc były też kalorie :) Ale to nic, jutro wybiegam! :D Mam nadzieję, że będzie pogoda. Przed wyjściem zrobiłam też dzisiejsze A6W (dzień 19), 14 powtórzeń (w sumie wykonałam 252 brzuszki) nie sprawiło mi trudności... Może nie wykonałam ćwiczeń prawidłowo... może powinnam bardziej spinać brzuch... Zobaczymy jak będzie jutro. Teraz jest 19:15, synek już wykąpany i gotowy do spania, ogląda jeszcze z tatą bajkę i zaraz idzie lulu :) po dość wyczerpującym ale udanym dniu będzie miał na pewno kolorowe sny :)

Placki ziemniaczane!? Auć! Niedobrze...

Jest 9:30, właśnie zjedliśmy śniadanko. Wszyscy jedli jajka gotowane na twardo w innej formie. Ja zrobiłam sobie mizerie z połowy ogórka świeżego i jednego serka wiejskiego, popieprzyłam solidnie i do tego dałam dwa jajka. Bardzo dobre śniadanko! Mąż zjadł swoje jajka na kanapkach z chlebem wieloziarnistym i wędlinką, a synek zjadł podobnie, tylko każdy składnik: chleb, wędlinka, jajko miał oddzielnie... jest za mały, żeby jeść kanapki bo by mu się rozleciały... :)  Pogoda jest niestety paskudna,  więc raczej nie wybiorę się na poranny jogging. Coś wymyślę w domu :) Ale przez ten tydzień biegałam 4 dni (pon-czw), myślę, że to niezły wynik. Może jutro też pobiegam... ale idziemy na pierwsze urodziny synka kuzyna mojego męża... więc zobaczę jak mi się to uda. Jest godzina 20:00, właśnie zrobiłam A6W dzień 18! Hura, Hura! Jutro kolejne utrudnienie na następne 4 dni, czyli 14 zamiast 12 powtórzeń! I tak co 4 dni będzie wzrastać o 2 aż dojdzie do 24. Czuję mięśnie brzucha, oj c...

Nowa kiecka!

Obraz
Jest 17:00, właśnie wróciliśmy z wypadu do miasta. Kiecka kupiona, jestem więc bardzo szczęśliwa :) Kilka innych spraw też pozałatwiałam, dwie mam jeszcze przełożone na poniedziałek. Poza tym oddałam buty do podbicia, więc to też do odebrania w poniedziałek. Obiad szybko zrobi mąż jak wróci z poczty - curry (może wygląda to tak, że nic innego nie potrafi ugotować, ale to nie prawda. Potrafi ugotować bardzo dużo różnych pysznych rzeczy... ale głównie gotuje curry...) Oto moja nowa kiecka: Jest doskonała, a była bardzo niedroga: 99zł. Czuję się w niej jakby to była moja druga skóra! Cudowna! Jest 18:00, właśnie zrobiłam zdjęcie mojemu obiadkowi: Bardzo polubiłam curry z warzywami zamiast ryżu, jest to doskonałe połączenie :) Będę to musiała opatentować! PYSZNOŚCI! I co najważniejsze lekkie i zdrowe! Jest 19:40, właśnie zrobiłam dzisiejsze A6W (dzień 17), nie mam siły robić nic więcej. Dlatego rozsiądę się z mężem na kanapie i obejrzymy jakiś film. Synek już śpi od prawie...

Poszukiwania kiecki

Obraz
Jest godzina 20:00, synek śpi smacznie w swoim pokoju, a ja w końcu mam czas coś napisać :)  Dzisiaj był dzień szukania kiecki na wesele (lecimy do Anglii na ślub kuzyna mojego męża). No i udało się, znalazłam idealną sukienkę... niestety nie miałam przy sobie wystarczającej ilości gotówki, więc jutro muszę podjechać z mężem i ją kupić! Oficjalnie noszę teraz rozmiar 40, a zanim zaczęłam się odchudzać nosiłam 44! Jestem więc przeszczęśliwa z tego powodu... Myślę, że jutro dodam fotkę z nową kiecką :D Oby jeszcze była w sklepie!!! Pochwalę się nie tylko kiecką, ale i sylwetką :) Na śniadanie zjadłam surówkę, skład: rzodkiewki, ogórek świeży, pomidor, szczypiorek, jajko na twardo, serek wiejski (3%), sól, pieprz. Mniam! A oto nasze małe akwarium: Chcę wstawić tam jeszcze jakiś zamek, czy inną figurkę ozdobną. Ale na razie wygląda tak jak na załączonym obrazku :) synkowi się rybki bardzo podobają :) Jeśli chodzi o ćwiczenia to zrobiłam dziś tylko podstawy, czyli A6W (...

Dzisiaj karmiliśmy kaczki!

Obraz
Jest 13:30, zajadam rosołek z makaronem pełnoziarnistym. Chłopakom zrobiłam na rosole zupkę z fasolką szparagową, marchewką i ziemniakami. Zagęściłam ją zaklepką z mąki pszennej... taką lubi mąż, ja nie cierpię! Ale i tak bym tej zupy nie jadła ze względu na ziemniaki, których mąż też lubi w zupie dużo... więc niech ma tak jak lubi :) Postanowiłam pomału zacząć wprowadzać produkty razowe, jakieś owoce i urozmaicę dietę w nowe warzywa. Ale wiem, że też powinnam więcej się ruszać. Dziś od rana lało, więc na jogging nie poszłam, ale nadrobię to bo właśnie słonko wypełzło. Do tego A6W i jakieś jeszcze ćwiczenia z Mel B. Na śniadanie zjadłam z synkiem jajecznicę z chudą wędlinką z piersi indyczej i szczypiorkiem na oleju rzepakowym. Dla siebie dorzuciłam trochę białego chudego sera, a synek zjadł z chlebkiem. Jest 17:00, właśnie położyłam synka spać. Wymęczyłam go troszkę na spacerze, bo poszliśmy karmić kaczki do parku, a to się zawsze kończy zmęczeniem...  Mąż poszedł na ...

Ups, I did it again...

Jest 19:30, mąż wyszedł, a ja próbuję syna położyć spać... idzie mi to bardzo opornie... bo syn się opiera. W takim razie niech się bawi, a ja chociaż na chwilę usiadłam dziś do laptopa. No i cóż mogę napisać. Poranny jogging 30 minutowy zaliczony, A6W też zaliczone - dzień 14, czyli ostatni dzień tego etapu, jutro 12 powtórzeń zamiast 10. Na śniadanie zjadłam musli pełnoziarniste z jogurtem naturalnym, pychota! Na obiad opisany kilka dni temu kurczak ze szpinakiem, na kolację resztka tego kurczaka na zimno, bo mi się nie chciało nic robić. Jeśli chodzi o akwarium, to mamy 7 ślicznych maleńkich różnych rybek: 4 gupiki, glonojada i 2 welony. Do tego pompka, pokarm i reszta ekwipunku i stówa z portfela :) tak to jest... ale najważniejsze, że się podoba synkowi. Jest 20:30, mąż wrócił, syn śpi, ja wpierdzielam lody śmietankowe Zielonej Budki. Przeraźliwie słodkie są! Nieduża porcja, do tego kawa zbożowa... JUTRO WYBIEGAM! Ale coraz częściej mam wyrzuty sumienia... No cóż... nie będę...

Kupujemy rybki

Obraz
Pobudka o 7:30, mąż jeszcze śpi, ja przygotowuję śniadanie dla siebie i synka. Jemu podgrzeję tylko parówkę, potem dam jakiś owoc. Sobie natomiast zrobię sałatkę z warzywami i serkiem wiejskim. Skład sałatki: serek wiejski, rzodkiewki, kapusta pekińska, pomidor, ogórek, natka pietruszki, upieczone w marynacie czosnkowej krążki cukinii, sól, pieprz.  Najpierw robimy marynatę: 1 łyżka zimnej wody, 3 łyżki oliwy z oliwek lub oleju rzepakowego, 2 starte ząbki czosnku, pieprz jeśli ktoś lubi, oraz bazylia. Obtaczamy w marynacie krążki cukinii, powinno się to moczyć w lodówce przez pół godziny, ale ja nie miałam czasu więc od razu wrzuciłam do piekarnika. Można na folii aluminiowej albo w naczyniu żaroodpornym. Pieczemy około 15-20 minut. W tym czasie kroimy warzywa. Najpierw kilka liści kapusty pekińskiej, które posypujemy lekko solą, aby zmiękły, odstawiamy. Kroimy resztę warzyw i siekamy pietruszkę. Jak już wszystko jest pokrojone odciskamy kapustę z nadmiaru wody, mieszamy z resztą ...

NIEGRZECZNE KALORIE

Obraz
Pobudka o 8:00, śniadanie na leniwo, czyli musli z jogurtem naturalnym. Potem zakupy z całą rodzinką. Na obiad będzie curry, dziś nie dostałam brokułów więc zjem curry z fasolką szparagową. Tego jeszcze nie próbowałam, ale myślę, że będzie dobre. Kupiłam warzywa na rosół, muszę tylko jutro dokupić kawałek kury i makaron pełnoziarnisty. Poza tym miałam dziś ochotę na dżem wiśniowy więc kupiłam mały słoiczek niskosłodzonego dżemu :) Ze smakiem zjadłam sobie kanapkę z chlebem dyniowym i dżemem, mniam! Teraz synek śpi, a ja czekam na lepszą pogodę, żeby iść pobiegać. Może się przejaśni... Jest 12:30. 13:00, biorę się za A6W dzień 12 :) 13:30 A6W zrobione, idę pobiegać! Mężuś gotuje z synkiem obiad :) Pobiegałam 30 minut i wróciłam w samą porę na obiadek :) wzięłam szybki prysznic i mogliśmy jeść: Pyszne curry z warzywami, mąż oczywiście zjadł z ryżem, a synek głównie jadł warzywa :) Muszę przyznać, że mój mąż umie gotować... curry :) wyszło znakomite! Okazało się też, że musiał sko...

Rodzinny wypad na rowery :)

Obraz
Synek zrobił mi dziś pobudkę o 7:00 rano :) Po prostu cudownie... niebo za oknem błękitne i czyste zachęca do joggingu! :) Na śniadanie synek zjadł jajko gotowane na twardo, a ja:  Taką oto sałatkę składającą się z: brokułów (kilka blanszowanych różyczek), rzodkiewek (6 szt.), jajek (2szt.), pomidora (1/2), sosu z jednej łyżki majonezu light, 3 łyżek jogurtu naturalnego, jednego startego ząbka czosnku. Dodałabym jeszcze świeżego ogórka, ale nie miałam akurat. Można też posypać szczypiorkiem :) Pyszności!  Jest 10:00, niestety nie pobiegałam bo postanowiliśmy z mężem, że zrobimy sobie dziś rodzinną wycieczkę rowerową. Musieliśmy to jednak odłożyć na później bo po pierwsze synek krzyczał, że zmęczony i chce spać, a po drugie niebo całkiem spochmurniało :( Zaczekamy więc na deszcz i potem wyruszymy na przejażdżkę rowerową. W internecie twierdzą, że ok. 12:00 już powinno się przejaśnić :) Jest 13:00 i jeszcze pada, ale już widać, że się rozjaśnia. Zrobię sobie A6W przed wyj...