NIEGRZECZNE KALORIE
Pobudka o 8:00, śniadanie na leniwo, czyli musli z jogurtem naturalnym. Potem zakupy z całą rodzinką. Na obiad będzie curry, dziś nie dostałam brokułów więc zjem curry z fasolką szparagową. Tego jeszcze nie próbowałam, ale myślę, że będzie dobre. Kupiłam warzywa na rosół, muszę tylko jutro dokupić kawałek kury i makaron pełnoziarnisty. Poza tym miałam dziś ochotę na dżem wiśniowy więc kupiłam mały słoiczek niskosłodzonego dżemu :) Ze smakiem zjadłam sobie kanapkę z chlebem dyniowym i dżemem, mniam! Teraz synek śpi, a ja czekam na lepszą pogodę, żeby iść pobiegać. Może się przejaśni... Jest 12:30.
13:00, biorę się za A6W dzień 12 :)
13:30 A6W zrobione, idę pobiegać! Mężuś gotuje z synkiem obiad :)
Pobiegałam 30 minut i wróciłam w samą porę na obiadek :) wzięłam szybki prysznic i mogliśmy jeść:
Pyszne curry z warzywami, mąż oczywiście zjadł z ryżem, a synek głównie jadł warzywa :) Muszę przyznać, że mój mąż umie gotować... curry :) wyszło znakomite! Okazało się też, że musiał skoczyć do sklepu po czosnek więc kupił też moje ukochane brokuły :) Tylko za dużą porcję mi nałożył, zjadłam wszystkie warzywa, ale tylko 1/3 mięsa i byłam najedzona.
Jest 16:15, synek śpi, mąż ogląda mecz, a ja poczytam książkę. Nie pochłonęła mnie jakoś szczególnie, ale chcę ją skończyć... a potem obejrzę ekranizację.
Jest 20:00, zajadam arbuza. Synek się zbuntował i jeszcze nie śpi... ogląda więc z tatą klipy starych przebojów, a ja się odprężam na kanapie. Za godzinę X-Factor UK.
Dzisiaj trochę sobie odpuszczam, nie ćwiczyłam za dużo... zjadłam dwa jogurty owocowe, brzoskwinię, teraz arbuza, nawet batonika nugatowego z migdałami... no i rano kanapkę z chlebem dyniowym i dżemem. Dzień pod hasłem NIEGRZECZNE KALORIE, ale jutro znów będę na diecie. Przechodzę do drugiego etapu South Beach, ale ponieważ pierwszy etap był mocno "poturbowany" to jeszcze się troszkę pomęczę i postaram się nie oszukiwać za bardzo :D ... jeszcze troszkę :)
13:00, biorę się za A6W dzień 12 :)
13:30 A6W zrobione, idę pobiegać! Mężuś gotuje z synkiem obiad :)
Pobiegałam 30 minut i wróciłam w samą porę na obiadek :) wzięłam szybki prysznic i mogliśmy jeść:
Pyszne curry z warzywami, mąż oczywiście zjadł z ryżem, a synek głównie jadł warzywa :) Muszę przyznać, że mój mąż umie gotować... curry :) wyszło znakomite! Okazało się też, że musiał skoczyć do sklepu po czosnek więc kupił też moje ukochane brokuły :) Tylko za dużą porcję mi nałożył, zjadłam wszystkie warzywa, ale tylko 1/3 mięsa i byłam najedzona.
Jest 16:15, synek śpi, mąż ogląda mecz, a ja poczytam książkę. Nie pochłonęła mnie jakoś szczególnie, ale chcę ją skończyć... a potem obejrzę ekranizację.
Jest 20:00, zajadam arbuza. Synek się zbuntował i jeszcze nie śpi... ogląda więc z tatą klipy starych przebojów, a ja się odprężam na kanapie. Za godzinę X-Factor UK.
Dzisiaj trochę sobie odpuszczam, nie ćwiczyłam za dużo... zjadłam dwa jogurty owocowe, brzoskwinię, teraz arbuza, nawet batonika nugatowego z migdałami... no i rano kanapkę z chlebem dyniowym i dżemem. Dzień pod hasłem NIEGRZECZNE KALORIE, ale jutro znów będę na diecie. Przechodzę do drugiego etapu South Beach, ale ponieważ pierwszy etap był mocno "poturbowany" to jeszcze się troszkę pomęczę i postaram się nie oszukiwać za bardzo :D ... jeszcze troszkę :)
Komentarze
Prześlij komentarz