Mambo No 5
Jest 9:45, właśnie zjadłam śniadanie. Bardzo późne niestety. Zrobiłam sobie miseczkę sałatki: 1/3 dużego jogurtu naturalnego, 4 rzodkiewki w plasterkach, 1/3 świeżego ogórka też w plasterkach, posiekany szczypiorek, sól i pieprz. Bardzo lubię to połączenie ostrych składników i chłodnego jogurty. Do tego oczywiście kubek kawy zbożówki (bez mleka, BEZ CUKRU).
Wstałam o 9:15. Mąż pozwolił mi pospać trochę dłużej bo synek nie dał mi spać w nocy... Na szczęście mam męża w domu (nie wychodzi codziennie rano do pracy) i czasami mogę odespać. A chłopcy jedzą razem śniadanie i bardzo to lubią :)
Jest 10:10, miałam biegać ale niestety pada :( Nie zamierzam biegać w deszczu... jakoś mnie to nie zachęca do ćwiczeń... brrr... Dlatego zostanę w domu i pokręcę hula hopem, potem zrobię A6W, potem pośladki, a potem zobaczę co jeszcze.
Jest 11:45. Już jestem po godzinnych ćwiczeniach, po prysznicu i nasmarowana oliwką. Jestem z siebie bardzo zadowolona :) Na początek dzisiejszego workoutu dobrze się porozciągałam i rozgrzałam kręgosłup, potem kręciłam hula hopem przez 20 minut. próbowałam naśladować dziewczyny z tego filmiku: http://www.youtube.com/watch?v=b5os3MxFwW8 ale szło mi to trochę opornie. No cóż, podobno trening czyni mistrza, a więc będę musiała poćwiczyć aby dojść do wprawy.
Następnie poćwiczyłam znowu z Mel B: http://www.youtube.com/watch?v=rsOwRoaRh4I&feature=related
Uwielbiam ją! Na Youtube jest kilka różnych filmików z nią, będę stopniowo urozmaicać sobie ćwiczenia i na pewno będę się z nią dobrze bawić i jednocześnie spalać tłuszcz :)
Następnie zrobiłam dzień 2 Aerobicznej 6 Weidera (A6W): http://www.youtube.com/watch?v=4EEr8N8VsSs&feature=relmfu Dwie serie sześciu ćwiczeń po cześć powtórzeń. Jutro znowu taka sama seria. Ponieważ zajęło mi to wszystko 45 minut, a na dworze przestało padać i zrobiło się trochę ładniej, to na ostatnie 15 minut poszłam pobiegać.
Godzina minęła jak z bicza strzelił! Mąż w tym czasie był z synkiem na zakupach. Dziś są urodziny jego małego brata. Kupiliśmy mu strój do grania w piłkę nożna: 2 koszulki, spodenki i skarpetki. Na pewno się ucieszy :)
Jest 13:00 i teoretycznie czas na przekąskę, ale nie będę jadła nic konkretnego bo około 14:00 planuję zjeść obiad. Właśnie wyjęłam z lodówki jednego ogóra kiszonego i jem samego. PYCHOTA!
A na obiad ryba w nietypowym wydaniu:
Filet z tilapii przyprawiony solą i pieprzem z cukinią upieczoną z
czosnkiem i bazylią, a obok tego duetu na moim talerzu znajdzie się
surówka z kapusty pekińskiej.
Przygotowanie cukinii:
Do miski wlać 5 łyżek oleju rzepakowego lub oliwy z oliwek, łyżkę wody, bazylię świeżą siekamy lub sypiemy łyżkę suszonej bazylii oraz posiekany czosnek (1-2 ząbki wg uznania). Cukinię kroimy w centymetrowe plastry i obtaczamy każdy krązek w marynacie zostawiając je w misce. Gdy już wszystkie lśnią zawijamy miskę szczelnie folią i wstawiamy do lodówki na 30min.
Przygotowanie surówki:
Liście kapusty pekińskiej myjemy i rwiemy na kawałki (można pokroić). Ja nie dodałam dziś tych białych części, ale czasami je też używam. Osuszamy liście i posypujemy lekko solą aby zmiękły i puściły soki. Odstawiamy. Rzodkiewki myjemy i kroimy w plasterki. Szczypiorek siekamy na drobno. Twaróg (1/2 kostki) kroimy w kosteczkę. Liście kapusty należy teraz odsączyć i wrzucić do miski razem z reszta składników. Wszystko przyprawiamy do smaku papryką lub pieprzem. jak kto woli. Na koniec polewamy surówkę kilkoma kroplami oleju rzepakowego lub oliwą z oliwek (można też zrobić wersję z jogurtem i sokiem z cytryny), mieszamy i voilà!
Przygotowanie ryby:
Myjemy rybę pod ciepłą wodą, osuszamy papierowym ręcznikiem, solimy i pieprzymy, po czym układamy w żaroodpornym naczyniu. Na wierzch wysypujemy zamarynowaną przez 30 minut cukinię. Wstawiamy do piekarnika na 25 minut w temp. 180 st. C.
14:20 - zajadam pyszny obiadek! Super wszystko do siebie pasuje i jest pychota! Surówkę postanowiłam zrobić jednak z jogurtem i sokiem z cytryny oraz papryką ostrą w proszku.
Tak swoją drogą to zastanawiam się (zajadając mój pyszny obiad), jak można nie jeść? Jak można głodzić się i popadać w anoreksję? Jest to dla mnie niepojęte! Zdrowe jedzenie i regularne ćwiczenia są sposobem na szczęście! :) Ja to wiem!
Przypadkiem znalazłam filmik, w którym młoda dziewczyna opowiada historię swojej choroby. Anoreksji właśnie. http://www.youtube.com/watch?v=C7Vb8fKBUVo&feature=related \
Szokujące, że ona na początku chciała tylko zdrowo się odżywiać, a popadła w nałogowe i obsesyjne odchudzanie... Chęć bycia zdrowym też bywa niebezpieczna. Ja na szczęście lubię dobrze zjeść :) Nie zamierzam też wyglądać jak wieszak na ubrania... lubię być kobieca i wysportowana!
Na urodzinach małego szwagra miałam mnóstwo okazji to popełnienia grzeszków: czekoladki, ciastka, cukierki itp. Na szczęście byłam dzielna i wypiłam tylko kubek zielonej herbaty! Ufff...
Na moje nieszczęście następna impreza planowana jest na niedzielę: zabawy i gry dla dzieciaków, a dla dorosłych grill, piwko etc. MASAKRA! No ale iść trzeba.
Babcia męża powiedziała, że schudłam, kuzynka męża też, i że dobrze wyglądam :) Tralala!
Godzina 19:20. Właśnie położyłam synka spać. Kolację zjadłam o 18:00 i nic nawet nie musiałam przygotowywać bo zostało mi od obiadu trochę surówki i kilka krążków cukinii. Zjadłam to ze smakiem, a że była tego cała miseczka to jestem najedzona. Teraz popijam kubek zbożówki i może uda mi się w końcu dokończyć baleriny!
Komentarze
Prześlij komentarz