Idziemy na basen!

Wstaliśmy o 8:00, na śniadanko maż i synuś zjedli fasolkę z puszki z parówkami. Ja natomiast zrobiłam sobie miseczkę sałatki z kapusty pekińskiej, rzodkiewek, świeżego ogórka, serka wiejskiego i szczypiorku. Lubię dobrze popieprzyć, ale za to mało solę.

O 9:10 zaczęłam rozgrzewkę z hula hop, po kręceniu przez 10 min. wzięłam się od razu za A6W. Dzisiaj 3 serie 6 ćwiczeń po 6 powtórzeń. Całkiem przyjemnie mi się ćwiczyło. Potem od razu wskoczyłam do wanny aby się z goła odświeżyć. 
Teraz jest godzina 10:05 i zaraz śmigamy na basen!! Nie mogę się doczekać! :)

Jest godzina 12:00, właśnie zajadam jajecznicę ze szczypiorkiem i twarogiem. Byłam bardzo głodna po naszym wypadzie na basen! Ach, kocham pływać! Poza tym spędziłam trochę czasu w saunie i w łaźni parowej! A bicze wodne wymasowały mi kark i ramiona! Czuję się przecudnie. Zrobię jeszcze później ćwiczenia na tyłek z Mel B. Może też te, które zaczęłam wczoraj wieczorem, ale niestety ich nie skończyłam bo padłam na twarz! Dziś na pewno je zrobię :) A jutro dzień ważenia!

Godzina 13:00. Jutro idziemy na urodziny szwagra, który kończy 7 lat (siedem). Z tej okazji zaplotłam sobie dookoła głowy 10 warkoczyków, aby jutro mieć karbowane włosy :) To bardzo proste: 1. umyć włosy. 2. nałożyć odżywkę. 3. Spłukać odżywkę (lub nie spłukiwać, zależy jak zaleca producent). 3. osuszyć włosy ręcznikiem. 4. podzielić włosy najpierw na pół wzdłuż głowy, a potem każdą połowę na 5 części. 5. z każdej części upleść warkoczyki, a na ich końcach zawiązać elastyczne gumki. 6. Można tak chodzić cały dzień (ale raczej nie na zewnątrz, tylko w domu... dziwna to fryzura, żeby się pokazywać publicznie), albo po prostu zrobić warkoczyki przed snem i położyć się z nimi spać. 7. Rano rozplątujemy po kolei każdy warkocz. 8. cieszymy się loczkami i układamy fryzurę! Już nie mogę się doczekać! Moje warkocze powstały o 13:00 dzisiaj, a rozplączę je dopiero jutro rano, więc efekt będzie na pewno trwały! :)

Na obiad zaplanowałam sos bolognese dla chłopaków, a dla siebie jeszcze nie wiem... pomyślę nad tym robiąc ich obiad. Oczywiście muszę przygotować dwa oddzielne sosy, ostry dla męża i łagodny dla synka. Zamiast spaghetti podam taki makaron jak wczoraj (taki a'la canneroni), bo to ulubiony makaron męża.

Godzina 15:00, siadam do obiadu. Rybka zapiekana z cukiniami i do tego surówka z kapusty pekińskiej, rzodkiewek, ogórka i szczypiorku. Całość potraktowałam sokiem z cytryny, wyszło wyśmienite! Mniam! 




Jestem pełna szczęścia! W zdrowym ciele zdrowy duch! Ja to wiem! Fantastyczny dzień! Tylko pogoda trochę kiepska, ale to nic bo i tak z tymi warkoczykami nigdzie bym się nie wybrała.

O 18:30 zjadłam resztę krążków cukinii i surówkę od obiadu. Mam nadzieję, że już nie zgłodnieję...
Cały dzień szperam w internecie w poszukiwaniu ciekawych przepisów na Come Dine With Me, które sobie organizujemy. Znalazłam tego tak dużo, że teraz nie wiem co wybrać...

Jest 20:30, za pół godziny X-Factor UK, nie mogę się doczekać! 

Mąż jadł przy mnie swoje spaghetti, całą michę zjadł, a potem paczkę czipsów! Nic nie tknęłam i nic nie powiedziałam, ale nie było łatwo siedzieć obok niego. Potem miałam lekko skwaszony humor... a on jeszcze się dziwił dlaczego :/

No cóż, po obejrzeniu X-Factora, który swoją drogą był całkiem ekscytujący (http://www.youtube.com/watch?v=k1T9-I3wx8I, padłam na glebę by zrobić ćwiczenia na tyłek z Mel B, a potem trochę brzuszków. Teraz jest 23:00, a więc na mnie już czas... podusia mnie wzywa! ;) Dobranoc.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kupujemy rybki

Poszukiwania kiecki

Niezidentyfikowany Obiekt Latający