Serial za serialem...

Jest 8:30, zajadam śniadanko popijając zbożówką. Od dziś postanowiłam pić czarną... wcześniej dodawałam mleka 0,5% lub 1,5%, ale znudziła mi się ta wersja troszeczkę... Na śniadanie zrobiłam sobie sałatkę z serkiem wiejskim, chudą wędlinką, ogórkiem świeżym, rzodkiewkami i pomidorem. Dobrze popieprzyłam! Bo lubię ;) Poza tym wstawiłam obiad - rosołek. Później zrobię z niego dla siebie brokułową krem, a dla męża fasolową z żółtej fasoli szparagowej i z ziemniakami. Synek dostanie tą wersję, na którą będzie miał ochotę :)
Wczoraj już nie usiadłam do komputera bo pojechaliśmy na zakupy, a potem zrobiliśmy sobie mały maraton z naszym nowym serialem: Boardwalk Empire http://www.hbo.com/boardwalk-empire/index.html. Muszę się niestety znowu przyznać do małych grzeszków: czekolada i chipsy paprykowe chilli! Niegrzecznie! No ale raz na jakiś czas nie zaszkodzi! :D
Jeśli chodzi o seriale to ja oglądam ich sporo, a mój mąż kilka z nich ogląda ze mną:
- te oglądamy razem:
Dexter
Breaking Bad
Boardwalk Empire
- te oglądam sama:
New Girl
Pretty Little Liars
How I Met Your Mother
Desperate Housewives (niedawno zakończony)
Weeds (niedawno zakończony)
Californication
Episodes
Friends (zawsze nieśmiertelny)
Prawo Agaty (wspomniany wczoraj)
Trochę ich jest :) Wszystkie są godne uwagi! I wcale nie przypadkiem zaczęłam listę od Dextera, jest to nasz ulubiony serial, a za kilka dni zaczyna się nowy sezon!! Nie mogę się doczekać!

Jest 18:00, synek śpi od godziny... a tu zbliża się pora kąpania. No cóż, mamy dziś małą zmianę planu dnia. Mam nadzieję, że w miarę sprawnie mimo wszystko uda mi się go położyć spać. Na obiad zrobiłam to co zaplanowałam, synek zjadł tylko kilka warzyw z zupy... O WŁAŚNIE SIĘ OBUDZIŁ! To dobrze, może teraz coś jeszcze zje. 

Jest 21:00, włączamy właśnie Boardwalk Empire. Poza tym nadrobiłam dzisiaj zaległości w oglądaniu Californication - sezon 5. Na jutro zostały mi jeszcze 2 odcinki.

Jest 22:00, coś mi się wydaje, że przeleniuchowałam calutki dzień. Nie zrobiłam żadnych ćwiczeń! Ale wiem, ze zdrowym rozsądkiem, że nic się nie stanie jeśli wezmę nawet dwa dni wolnego :) Mam oczywiście zamiar to jutro nadrobić, bo trochę mi głupio przed samą sobą, ale nie panikuję z tego powodu :)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kupujemy rybki

Poszukiwania kiecki

Niezidentyfikowany Obiekt Latający